Zarabianie na giełdzie

Trading uzależnia, bo zarabianie na giełdzie łączy się z ogromną satysfakcją po wygraniu z rynkiem.

Rozmowa z maklerem TMS Brokers.

1. Kiedy i jak rozpoczęła się Twoja przygoda z zarabianiem na giełdzie?

Przygodę z giełdą rozpocząłem, będąc jeszcze niepełnoletnim chłopakiem uczącym się w szkole średniej. Był to rok 1993, więc polska giełda dopiero startowała. Z wielką ciekawością śledziłem codzienne doniesienia „Rzeczpospolitej”, co w efekcie skłoniło mnie do bliższego przyjrzenia się tematowi zarabiania na giełdzie. W odróżnieniu od sytuacji dzisiejszego inwestora, nie miałem dostępu do tak szerokiej literatury, o szkoleniach nawet nie wspominając. Można powiedzieć więc, że jestem typowym samoukiem. Wiedzę czerpałem głównie z gazet oraz książek, choć tych było naprawdę niewiele w języku polskim. Moją pierwszą przeczytaną pozycją była „Sztuka spekulacji” Zenona Komara, po którą specjalnie pojechałem pociągiem do Warszawy i podczas drogi powrotnej przeczytałem ją już do połowy.

 

2. Jak wspominasz swoje pierwsze transakcje?

Zarabianie na giełdzie od początku mnie zafascynowało, zatem nie mogłem czekać do pełnoletności i swój pierwszy rachunek otworzyłem na mamę. Co więcej, rodzice nie tylko się zgodzili, ale na tyle mi zaufali, że powierzyli własne oszczędności. Pierwsze transakcje były pasmem samych sukcesów. Wyspecjalizowałem się w kupowaniu spółek na rynku pierwotnym. W latach dziewięćdziesiątych inwestorzy, którzy chcieli nabyć akcje w ofercie publicznej musieli składać zapisy na akcje w domach maklerskich, jednak jej akcje były notowane na giełdzie dopiero po ok. 2 miesiącach. Dopiero wówczas można było odsprzedawać posiadane akcje. Jest to dosyć egzotyczne z dzisiejszej perspektywy, jednak tak to kiedyś wyglądało. Podobnie, inaczej prosperowała giełda – nie było dzisiejszych notowań ciągłych, tylko tzw. fixingi, czyli wyznaczana była jedna cena na dzień, niezmienna aż do kolejnego otwarcia giełdy, a to następowało 3 razy w tygodniu.

 

3. Zarabianie na giełdzie było zatem prostsze czy trudniejsze?

Zarabianie na giełdzie w tamtych czasach było z jednej strony łatwiejsze, z drugiej – trudniejsze. Nieustająca hossa aż do początku 1994 roku pozwalała na osiąganie bardzo dobrych wyników, jednak długi okres oczekiwania na pierwsze notowanie w przypadku rynku pierwotnego oraz niewielka liczba dostępnych akcji spółek na giełdzie powodowały, że nie zawsze można było kupić tyle akcji, ile by się chciało. Np. częstym zjawiskiem była tzw. redukcja zleceń. Np. w przypadku redukcji o 40%, z zamierzonych 100 akcji można było kupić tylko 60. I odwrotnie, w przypadku wystąpienia redukcji sprzedaży (np. 70%), jeśli byłem sprzedającym, mogłem sprzedać tylko 30 akcji, a nie 100. Dzisiaj płynność zapewnia zmiana ceny.

 

4. Ile czasu potrzebowałeś, żeby poczuć się pewniej na rynku giełdowym?

Pomimo tego, że moje inwestycje od początku przynosiły spore zyski, pewniej na giełdzie poczułem się po 2-3 latach regularnych inwestycji, kiedy zdobyłem doświadczenie na rynkach spekulacyjnych oraz poza sukcesami poznałem też smak porażki, jeden raz nawet bardzo dotkliwej. W ciągu tych lat zdobyłem szeroką wiedzę o rynku oraz dostrzegłem, z czym wiąże się zarabianie na giełdzie. Okazało się, że poznanie mechanizmów rynkowych nie jest wystarczające, by odnosić sukcesy finansowe. Bardzo ważne i o wiele trudniejsze jest opanowanie emocji, a tego nie da się „nauczyć” w kilka miesięcy.

 

5. Co zatem poradziłbyś wszystkim początkującym, próbującym zarabiać na giełdzie?

Według mnie regularne zarabianie na giełdzie wymaga, aby gracz poświęcił rynkom finansowym znaczną część swojego codziennego czasu. Bardzo ciężko traktować to jako coś obok. Spekulacja zakłada chęć osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków, zatem chcąc się tym zajmować, trzeba robić wszystko, by być najlepszym. Należy traktować zarabianie na giełdzie w sposób poważny i dojrzały – jako swój biznes. A aby to robić nieodzowna jest własna strategia, wypracowanie indywidualnego stylu inwestowania. Często początkujący inwestorzy po pierwszych zyskach popadają w samozadowolenie, które z czasem przeradza się w gorycz i oskarżanie wszystkiego i wszystkich wokół, gdy zyski topnieją na rzecz strat. Często jest to efekt odejścia od obranej strategii spowodowany czynnikiem emocjonalnym.

Inaczej wygląda sytuacja, jeśli inwestor fundamentalnie wierzy w konkretną spółkę bądź branżę i świadomie lokuje tam swoje pieniądze na długoterminowy okres. Wówczas jednak w mojej ocenie nie mówimy o grze na giełdzie, tylko o inwestycji na zasadzie Warena Buffetta – kupuję firmę, a nie akcje. Taki inwestor wierzy w długoterminowy wzrost, zatem nie musi na bieżąco śledzić doniesień rynkowych, fluktuacji cenowych czy cykli koniunkturalnych, chyba że dojdzie do etapu sprzedaży.

 

6. Na czym według Ciebie polega skuteczne zarabianie na giełdzie?

Powszechnie uważa się, że dobry trader to ktoś, kto dobrze przewiduje zmiany na rynku. Tymczasem według mnie, głównym zadaniem inwestora nie jest przewidywanie wzrostów i spadków, a znalezienie swojego indywidualnego sposobu gry/systemu inwestycyjnego, np. kupuję jak przecinają się średnie, oscylator RSI przebije poziom 30 punktów czy spółka wyznacza nowe miesięczne maksima, sprzedaję z kolei jak wyznaczy minima, itd. Są to pewne obiektywne czynniki, które można określić i sprawdzić na podstawie historycznych danych. Jeśli wcześniej nasza strategia przyniosłaby wymierny efekt, jest duże prawdopodobieństwo, że teraz także umożliwi skuteczne zarabianie na giełdzie. Subiektywne przekonania mogą pomóc, ale nie zastąpią obiektywnych czynników.

 

7. Czy w TMS Brokers możecie wesprzeć inwestora w znalezieniu jego sposobu gry?

Na pewno nie możemy zbudować strategii dla danego inwestora bez jego udziału, jesteśmy jednak w stanie pomóc mu w jej opracowaniu. Niezwykle pożyteczne są nasze codzienne rekomendacje i zalecenia. Oczywiście, w tym wypadku początkujący inwestor kupuje i sprzedaje zgodnie z naszą sugestią, a nie własną strategią, ale po kilkunastu-kilkudziesięciu takich zleceniach, poczuje, które transakcje były dla niego bardziej naturalne, a które nie do końca rozumiał i nie chciałby ich ponawiać. Tak buduje się podwaliny pod indywidualną strategię.

Zarabianie na giełdzie w przypadku początkujących graczy wiąże się z wieloma pułapkami. Broker może ustrzec przed częścią z nich, np. przypominając o ustawieniu zleceń Stop Loss, sprawdzając poziom dywersyfikacji portfela, wyliczając ryzyko wszystkich inwestycji.

 

8. Co Cię najbardziej pociąga w grze na giełdzie, oprócz pieniędzy?

Zdecydowanie tuż po wygranych pieniężnych, najbardziej pociągającym elementem inwestowania na giełdzie jest satysfakcja po wygraniu z rynkiem. Rynek jest piękny – jest sprawiedliwy i bezstronny. Z jednej strony jest bezlitosny, z drugiej potrafi fantastycznie wynagradzać. Często w życiu jesteśmy oceniani w sposób subiektywny, przez pryzmat indywidualnych oczekiwań, przez co nie zawsze są to oceny sprawiedliwe. Rynek traktuje każdego gracza tak samo. Zarabianie na giełdzie jest zatem tym bardziej satysfakcjonujące, że jest efektem pokonania całej rzeszy innych graczy. Jeżeli jestem konsekwentny, profesjonalny i poświęcam się temu co robię, rynek to wcześniej czy później doceni i wynagrodzi. Podobnie działa to również w drugą stronę – jeśli inwestor liczy wyłącznie na szczęście, rynek szybko zweryfikuje jego umiejętności.

 

9. Czym różni się giełda od innych rynków?

Zarabianie na giełdzie odróżnia od innych rynków głównie styl inwestowania. Będąc posiadaczem akcji, mogę je przetrzymywać bez ograniczeń czasowych, nawet jeśli ich wartość znacząco spada. Stale mam taką samą liczbę akcji. Powstaje tu jednak wątpliwość, czy zasadne jest przetrzymywanie tych akcji, skoro posiadany majątek można zainwestować w inne spółki, które niosą wyższe prawdopodobieństwo zysków? Często inwestorzy nie chcą przyznać się do błędu i brną w nieudaną inwestycję, uszczuplając wartość swojego portfela.

Na rynkach terminowych z dźwignią, np. walutach, futures na surowce czy towary, nie mamy już tego komfortu. Jeśli rynek idzie w niewłaściwą dla nas stronę, musimy albo zamknąć swoje pozycje, gdyż straty niwelują depozyt, albo stale dopłacać środki aż pozycja odbije. Rynki pochodne z dźwignią dają więc węższy margines na popełnienie błędu i wymagają większej czujności od inwestora.

 

10. Wymień 3 cechy, które wg Ciebie trzeba koniecznie wykształcić, by zarabiać na giełdzie.

Pierwszą cechę już wymieniłem we wcześniejszych wypowiedziach. Jest to na pewno poświęcenie się, konsekwencja i zaangażowanie w codziennym inwestowaniu. Drugą niezbędną cechą jest przełamanie własnych barier psychicznych. Zarabianie na giełdzie jest poniekąd wbrew naturze ludzkiej. Od małego jesteśmy uczeni, by nie popełniać błędów, być osobami sukcesu. Tymczasem zarabianie na giełdzie wymaga od nas obiektywnego patrzenia na własne decyzje i przyznania się przed samym sobą, że popełniamy błędy. Bez tego nie zamkniemy w porę tracących pozycji i wyzerujemy własne konto. Trzecim ważnym czynnikiem jest umiejętność samodzielnego myślenia – nie poddawanie się emocjom i sugestiom, postępowanie według własnych zasad, podążanie w kierunku, który sobie wyznaczyliśmy wbrew przeciwnościom. Jednym z podstawowych zadań tradera jest znalezienie własnego systemu gry, który da nam przewagę na rynku, by potem konsekwentnie go stosować w codziennych inwestycjach.