Emocje są złym doradcą, stres można kontrolować - komentarz zwyciężczyni I edycji TMS Pro Daytrader

03-10-2013 15:19
Emocje są nieodłącznym elementem inwestowania. Często zdarza się, że paraliżują one inwestorów, uniemożliwiając podejmowanie racjonalnych decyzji. Najlepiej byłoby znaleźć sposób, by je całkowicie wyeliminować, jednak z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to możliwe.

Jedynym wyjściem z sytuacji jest przejęcie nad nimi kontroli w taki sposób, by nie miały istotnego wpływu na podejmowane decyzje.

Nie dajmy się ponieść euforii na fali sukcesu, bo rynek bardzo szybko potrafi sprowadzić na ziemię. Do rynku należy podchodzić z pokorą od razu. Jeśli zarabiamy pieniądze, to super, ale to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Przyrost kapitału wcale nie oznacza, że możemy sobie pozwolić na większe ryzyko. Przeciwnie – jeśli nasz portfel staje się grubszy, należy się opamiętać, bo możemy stracić więcej. Dobrym rozwiązaniem może być nawet redukcja kapitału po to, by nie podejmować nadmiernego ryzyka.

W przypadku straty bardzo łatwo dopada nas rezygnacja. Poddajemy się i kończymy swoją przygodę z rynkiem. Albo przeciwnie - na siłę próbujemy odrobić straty, pogarszając jedynie bilans inwestycji. Żadne z tych rozwiązań nie jest dobre. Po serii strat najlepiej zrobić sobie minimum kilka dni przerwy. Złapać oddech i nabrać dystansu. Polecam rozsądne zarządzanie portfelem. Dobrze założyć wcześniej, jaką część kapitału możemy potencjalnie stracić i grać tak, by zarobić i jednocześnie nie dopuścić do osiągnięcia maksymalnej straty.

Oprócz emocji równie niebezpieczny jest stres. To nieodłączny element współczesnego życia. Wszyscy się z nim zmagamy od najmłodszych lat. Jedni lepiej, inni gorzej, ale każdy ma własną, wypracowaną metodę. Należę do osób, które pod presją pracują efektywniej. Jest to cecha, która pomaga mi na rynku. Jednak gdy napięcie jest za duże, zwykle mówię: stop. Najlepiej wtedy odejść od komputera i zająć się czymś zupełnie innym. Ważne w takich momentach jest wsparcie bliskich. Często pomaga zwykła rozmowa z kimś „spoza rynku”, pozwala nabrać dystansu i wrócić z nową energią do gry. Wiadomo, że im większy kapitał przeznaczamy na inwestycje, tym większy jest stres, który im towarzyszy. Dlatego ważne jest, by nie ryzykować całym dostępnym kapitałem. Gdy ryzykujemy jedynie nadwyżkami kapitału, których ewentualna strata nie zaburzy naszego poczucia bezpieczeństwa, gra może być przyjemnością i sprawdzianem umiejętności. Owszem, ewentualne straty bolą jak zawsze, ale nie są tak dotkliwe.

Osobom o słabych nerwach nie polecam spędzać godzin przy wykresach. W większości sytuacji to nie pomaga, a tylko zwiększa ryzyko podjęcia niekorzystnej decyzji. Znacznie lepiej kontrolować sytuację na bieżąco, ale nie ciągle. W większości czasu, który spędziłam na rynkach finansowych, równolegle pracowałam zawodowo. Rynek kontrolowałam w przerwach, między obowiązkami. Ta metoda się sprawdza i z czystym sumieniem mogę ją polecić.

X
Poleć artykuł innej osobie

Uzupełnij poniższy formularz

CAPTCHA
 
Graficzne pułapki CAPTCHA