Polska nie powinna spieszyć się z wchodzeniem do strefy euro - Zaborowski, PISM

13-02-2013 08:03
13.02. Warszawa (PAP) - Polska nie powinna spieszyć się z wchodzeniem do strefy euro. Przystąpić do niej powinniśmy dopiero w momencie, gdy uda się jej zreformować - uważa Marcin Zaborowski dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

"Pośpiechu szczególnego nie ma przy wchodzeniu do EMU, bo sama strefa euro jest w przebudowie. Mam wątpliwości czy Polska powinna spieszyć się ze wskakiwaniem do +tego pociągu+. Po pierwsze eurogrupa to +dom w stanie kapitalnego remontu+ i nie wiadomo gdzie jest architekt. Nie wiadomo także czy wynikiem tego remontu będzie jakiś szkaradny budynek, czy coś nowoczesnego" - powiedział w rozmowie z PAP dyrektor PISM.

Jego zdaniem dopiero nowy rząd faktycznie zadecyduje o dacie akcesji do Unii Gospodarczej i Walutowej. Obecny zapowiedział rozpoczęcie debaty na temat euro. Ogłoszenie konkretnej daty ma nastąpić dopiero wtedy, gdy Polska będzie pewna, że jej dotrzyma.

"Dopiero nowy rząd będzie o datach decydował (2015 - PAP). Najpierw musimy zobaczyć dokąd eurogrupa zmierza. W pierwszej kolejności musimy wypełnić kryteria konwergencji. Gdy to uczynimy, to wtedy przyjdzie czas na zastanawianie się czy jest to odpowiedni moment. Do tego czasu, mam nadzieję, strefa euro zdąży się już zreformować. I być może wtedy będzie optymalny czas wchodzenia do strefy euro" - powiedział Zaborowski.

NOWA PERSPEKTYWA FINANSOWA 2014-2020 KORZYSTNA DLA POLSKI, NACISK NA INNOWACJE

Zaborowski ocenił, że wynik negocjacji w sprawie nowego budżetu UE dla Polski jest satysfakcjonujący.

"Wynik negocjacji budżetu UE jest bardzo dobry. Mogliśmy tylko o takim rezultacie marzyć. Faktycznie otrzymaliśmy duże środki na fundusze spójności, większe niż spodziewaliśmy się. Sytuacja, w której budżet maleje i udaje się znaleźć taki kompromis, jest dużym sukcesem. Nie mam obaw, że Polska nie będzie w stanie wykorzystać przyznanych przez UE środków. Widać to po zaangażowaniu funduszy z obecnej perspektywy. Wydaje się, że największym wygranym w negocjacjach jest Polska, ale także Niemcy i Wielka Brytania poradziły sobie całkiem nieźle. Osiągnęły one to, co chciały - mniejszy wkład do budżetu. Dużym przegranym jest Francja. Otrzyma mniejsze środki w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Tutaj wycięto duży kawałek. Widać, że jest odpływ pozytywnego sentymentu, jeśli chodzi o WPR" - powiedział szef PISM.

Zaborowski powiedział, że to między innymi dzięki wykorzystaniu unijnych środków Polsce udało się uniknąć recesji. Jednak obecnie najważniejsze jest to, by skupić się na projektach promujących innowacyjność. Dzięki nim mamy szansę na rozwój.

"Jesteśmy jedynym państwem regionu, które nie znalazło się w recesji m.in. dlatego, że potrafimy efektywnie wykorzystywać środki, które mamy z mijającej perspektywy. W nowej perspektywie finansowej większy nacisk powinien być położony na innowacyjność. Temu aspektowi rząd powinien poświęcać dużą uwagę. Polska przeznacza nieduże środki na badania. To jest aspekt, który nie znajduje wsparcia przedsiębiorców i tutaj powinny się pojawiać zachęty ze strony państwa" - uważa dyrektor PISM.

Budżet UE na lata 2014-2020 jest mniejszy od poprzedniego o 38 mld euro. Polska otrzyma 105,8 mld euro, czyli o prawie 4 mld euro więcej niż w poprzednim budżecie, w tym na politykę spójności 72,9 mld euro, a na politykę rolną 28,5 mld euro. Tym samym Polska będzie największym beneficjentem UE.(PAP)

kba/ ana/

X
Poleć artykuł innej osobie

Uzupełnij poniższy formularz

CAPTCHA
 
Graficzne pułapki CAPTCHA