Debata PAP: Czynniki zewnętrzne nie sprzyjają, ale ożywienie gosp. w II połowie '13 nadal możliwe

10-04-2013 08:59
10.04. Warszawa (PAP) - Pomimo, że czynniki zewnętrzne w otoczeniu polskiej gospodarki są niesprzyjające, głównie za sprawą sytuacji w strefie euro, to ożywienie wzrostu gospodarczego w drugiej połowie roku jest nadal możliwe, chociaż wyraźniejszego tempa wzrostu można się spodziewać w IV kwartale - ocenili ekonomiści podczas debaty PAP.

"Mówiąc o wzroście gospodarczym, należy rozpocząć od analizy czynników zewnętrznych, one są kluczowe dla polskiej gospodarki. Jeżeli spojrzymy na to co się dzieje w strefie euro, w Stanach Zjednoczonych, to wówczas możemy być coraz bardziej pewni, że wzrost gospodarczy w Polsce nie będzie tak wysoki, jak byśmy chcieli uzyskać w tym roku. Wskaźniki wyprzedzające w strefie euro pokazują, że jeszcze w tym roku w krajach strefy euro łącznie będziemy mieli do czynienia z recesją. Sądzę, że to będzie recesja w okolicach 1 proc., w granicach 0,5-0,8 proc. Kraj, który będzie pozytywnie postrzegany będzie jeden - Niemcy. Gospodarka niemiecka uniknie na pewno recesji" - powiedział Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale w Polsce.

"Czynniki zewnętrzne nie są bardzo sprzyjające dla polskiej gospodarki" - dodał.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, również sądzi, że lepsze perspektywy dla wzrostu w Polsce przyjdą dopiero w momencie ożywienia za granicą.

"Ten rok będzie jednym z najbardziej specyficznych z jakim będziemy mieli do czynienia od 20 lat. Zazwyczaj nasi producenci mogli liczyć - co by się na świecie nie działo - na popyt wewnętrzny, pierwszy raz od blisko 20 lat tak nie będzie. Będzie dokładnie na odwrót. Jeżeli będzie widać jakiś powiew świeżości, to przyjdzie on z zagranicy i dopiero będzie skutkował u nas" - powiedział.

INWESTYCJE I RYNEK PRACY NIE DADZĄ SILNYCH IMPULSÓW DLA WZROSTU

Ekonomiści oceniają również, że na silne impulsy prowzrostowe nie można liczyć ze strony czynników wewnętrznych ze względu na trudną sytuację na rynku pracy i załamanie w inwestycjach, jednak w przypadku inwestycji można liczyć na poprawę sytuacji pod koniec roku.

"Podstawowymi czynnikami, które różnicują sytuację są przede wszystkim inwestycje. W IV kwartale 2011 roku wkład inwestycji do PKB był prawie 3 pkt. proc., dzisiaj wkład jest ujemny. Druga sprawa to popyt krajowy, popyt gospodarstw domowych, który jest efektem tego co się dzieje na rynku pracy. Te dwa czynniki w najbliższych miesiącach nie ulegną poprawie, ale w średnim okresie pewnie już tak" - uważa Janecki.

"Moje oczekiwanie co do przyspieszenia wzrostu gospodarczego w drugiej połowie roku bazują m.in. na tym, że sądzę, iż odbudowywanie zapasów przez przedsiębiorstwa nastąpi właśnie w drugim półroczu" - dodał.

Także główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego Tomasz Kaczor uważa, że sytuacja gospodarki w tym roku będzie trudna, jednak liczy na pewne ożywienie w inwestycjach, szczególnie prywatnych.

"Na wzrost PKB rzędu 5-6 proc. nie mamy co liczyć w długim okresie, w tych warunkach być może wzrost na poziomie 2,5 proc. jest całkiem interesujący. Mówimy o średniookresowych perspektywach, w tym kontekście zaczynają już oddziaływać pewne ograniczenia fundamentalne, jak demografia zarówno po stronie emerytur i rent, jak i po stronie podaży siły roboczej" - powiedział.

"Ten czynnik paradoksalnie może mieć znaczenie dla wzrostu w krótszym okresie, gdzie jedno z możliwych źródeł wzrostu będzie się brało z antycypacji przez firmy pewnych problemów z pozyskaniem siły roboczej, co wymusi inwestycje. Stąd w inwestycjach prywatnych upatruję źródła pewnego ożywienia gospodarki w drugiej połowie tego roku" - dodał.

Jego zdaniem nie ma co liczyć na spożycie prywatne jako źródło wzrostu PKB.

"Na pewno nie będzie nim spożycie prywatne. Rynek pracy jest raczej wskaźnikiem, który z opóźnieniem odzwierciedla to co się dzieje w gospodarce, w tym roku nie będzie inaczej i jest to czynnik, który determinuje ograniczenia popytu prywatnego. Byłoby bardzo dużym optymizmem sądzić, że ożywienie tutaj pojawi się jeszcze w tym roku, bo nie wyobrażam sobie takiej poprawy na rynku pracy" - powiedział Kaczor.

"Jestem ostrożnym optymistą. Mimo tego, co sądzę o spożyciu prywatnym, mimo ostatnich gorszych danych także spoza Polski, uważam, że jest jeszcze za wcześnie, aby przekreślać scenariusz ożywienia w drugim półroczu, a nawet sądzę, że jest możliwe wcześniej niż w IV kwartale. Wzrost, mierzony rok do roku, będzie coraz wyższy z kwartału na kwartał" - dodał.

WKŁAD EKSPORTU NETTO DO PKB BĘDZIE MALAŁ

Piotr Soroczyński z KUKE uważa, że o ile w 2012 roku wkład eksportu netto był istotnym motorem wzrostu, to w tym roku znaczenie tego czynnika będzie malało.

"Duża część +wystrzelenia w górę+ eksportu netto to jest kwestia załamania importu i to w bardzo niebezpiecznym miejscu w zakresie odnawiania zapasów. To zaczęło lawinowo narastać w II kwartale ubiegłego roku. To, że firmy przestały importować spowodowało, że mieliśmy tak dużą zapaść w imporcie, że w statystyce eksport netto wyglądał rewelacyjnie" - powiedział ekonomista.

"Jeżeli teraz by się odradzał popyt na uzupełnianie magazynów, bo są zamówienia, to wtedy u nas zacznie się odradzać import, wtedy wkład eksportu netto będzie gasł. To nie będzie znaczyło, że coś złego się będzie działo z eksportem, tylko że znowu zaczynamy normalnie funkcjonować" - dodał.

RPP NIE POWIEDZIAŁA JESZCZE OSTATNIEGO SŁOWA

W opinii ekonomistów Rada Polityki Pieniężnej po obniżeniu stóp procentowych w marcu o 50 pb, mogła nie powiedzieć jeszcze ostatniego słowa, a na pewno nie zamknęła sobie drogi do kolejnych obniżek.

"Nie zgadzam się z tezą, że Rada definitywnie zamknęła sobie drogę. Jak pokazują oczekiwania rynku wycenia on jeszcze minimum 50 pb cięcia stóp procentowych. RPP ma wszystkie drogi działania otwarte" - powiedział Kaczor.

Z kolei Janecki sądzi, że w ubiegłym miesiącu RPP jedynie domknęła obecny cykl cięcia stóp.

"Na ten moment ostatnia decyzja marcowa pokazuje: jesteśmy w sytuacji, że przez co najmniej dwa miesiące nie będzie zmiany stóp procentowych. Rada domknęła cykl ostatnich obniżek, jednak zdecydowanie nie powiedziała ostatniego słowa. Jednorazowe dostosowanie stóp procentowych, jednorazowe obniżenie o 25 pb nie jest jeszcze wykluczone" - ocenia główny ekonomista Societe Generale.

"Ale uważam, że kolejna obniżka stóp jest zbędna, moja ścieżka inflacji różni się od tego co jest zaprezentowane w +Raporcie o inflacji+ " - dodał.

Soroczyński jest zdania, że stanowisko jakie przyjęła obecnie Rada jest wyważone, ze względu na istotną skalę niepewności co do przebiegu ścieżki inflacji i wzrostu PKB.

"To jest bardzo delikatny moment dla Rady, jest bardzo wiele czynników, które mogą wpłynąć na wzrost, jak i procesy inflacyjne, chociażby kurs walutowy. To co Rada mówi w tej chwili na temat polityki pieniężnej jest wyważone, obecnie nie ma dużego pola manewru" - powiedział.

"Inflacja z przyczyn naturalnych, wejścia w echo wyższej bazy, będzie powracała w wyższe rejestry. Tak jak w tej chwili oczekujemy, że w okolicach maja-czerwca inflacja wejdzie w swoje minimum - istotnie poniżej 1 proc. rdr - to w pierwszych miesiącach przyszłego roku możemy już widzieć ją w okolicy 2 proc. Jeżeli teraz dokładalibyśmy kolejne obniżki stóp procentowych to sytuacja mogłaby pokazać, że inflacja znów rośnie i zaczęlibyśmy dyskusję o tym: czy aby obniżki nie były zbyt daleko idące" - dodał.

RPP w marcu obniżyła stopy procentowe o 50 pb, referencyjna stopa procentowa NBP wynosi 3,25 proc.

Prezes NBP Marek Belka po tej decyzji ocenił, że dalsze obniżki stóp procentowych są możliwe, jednak będą zależały od tego, czy i w jaki sposób przebieg procesów gospodarczych oraz inflacji odchyli się od scenariusza z marcowej projekcji. Belka określił obecne nastawienie RPP jako "wait and see".

Wybrane materiały filmowe z debaty dostępne na stronie internetowej http://biznes.pap.pl

Bartek Godusławski (PAP)

bg/ ana/

X
Poleć artykuł innej osobie

Uzupełnij poniższy formularz

CAPTCHA
 
Graficzne pułapki CAPTCHA