Microsoft wygrywa, a Meta płaci za kosztowną ekspansję AI
Inwestorzy coraz wyraźniej oczekują dowodów, że ogromne nakłady na sztuczną inteligencję przekładają się na realne przychody i przepływy pieniężne. Z tego powodu reakcje rynku na wyniki największych spółek technologicznych były bardzo zróżnicowane. Firmy, które potrafiły wykazać wymierne korzyści z inwestycji w AI, zostały nagrodzone wzrostem notowań, natomiast te, które przedstawiły głównie plany dalszych wydatków, spotkały się z wyraźnie chłodniejszym przyjęciem. Najlepiej oceniony został Microsoft, którego akcje wzrosły o około 9% w handlu posesyjnym. Spółka zaprezentowała rekordowy i przyspieszający wzrost przychodów Azure, co rynek uznał za konkretny dowód, że inwestycje w centra danych oraz infrastrukturę sztucznej inteligencji zaczynają przynosić zwrot. Wyniki Microsoftu pokazały, że inwestorzy nadal są gotowi akceptować wysokie nakłady, pod warunkiem że towarzyszy im szybki wzrost sprzedaży usług związanych z AI.
Porównanie przychodów i zysku na akcje Microsoft i Meta, źródło: opracowanie własne
Wykres dzienny akcji MSFT, źródło: TradingView
Odmiennie zareagowano na wyniki Mety, której akcje traciły nawet 10%. Spadek ten przełożył się na zmniejszenie wartości rynkowej spółki o ponad 140 mld USD. Podczas prezentacji wyników Mark Zuckerberg nie przedstawił szczegółowych informacji na temat sprzedaży narzędzi AI przedsiębiorstwom, wynajmu niewykorzystanej mocy obliczeniowej ani planowanych wydatków inwestycyjnych w 2027 r. W rezultacie inwestorzy nie otrzymali jasnej odpowiedzi na pytanie, kiedy rosnące nakłady zaczną generować istotne dodatkowe przychody. Meta podniosła dolną granicę prognozy nakładów inwestycyjnych na 2026 r. do 130 mld USD, utrzymując górną granicę na poziomie 145 mld USD. Jednocześnie jej wolne przepływy pieniężne spadły do 784 mln USD z 12,4 mld USD kwartał wcześniej. Spółka uniknęła wprawdzie ujemnego wyniku, jednak gwałtowne pogorszenie przepływów zwiększyło obawy, że koszt rozbudowy infrastruktury AI może przez dłuższy czas obciążać jej finanse.
Wykres dzienny akcji META, źródło: TradingView
Zuckerberg przekonywał, że Meta może w przyszłości osiągać wyższe marże dzięki sprzedaży gotowych modeli i aplikacji opartych na sztucznej inteligencji, zamiast ograniczać się do wynajmowania samej mocy obliczeniowej. Nie wskazał jednak konkretnych klientów, terminów wdrożenia ani prognoz przychodów z tej działalności. Brak szczegółów sprawił, że rynek potraktował te zapowiedzi jako zbyt ogólne, szczególnie w zestawieniu z rosnącą skalą inwestycji. Dodatkowym źródłem ryzyka jest sposób finansowania rozbudowy infrastruktury. Meta pokrywa część kosztów nowych centrów danych długiem, którego obsługa staje się coraz droższa. Oznacza to, że spółka musi nie tylko zwiększać przychody z nowych usług, lecz także osiągać zwrot przewyższający rosnące koszty finansowania.
Podobne obawy pojawiły się wcześniej po publikacji wyników Alphabetu. Akcje spółki spadły o około 7%, gdy firma wykazała ujemne wolne przepływy pieniężne, podniosła prognozę nakładów inwestycyjnych na 2026 r. do 195–205 mld USD i ostrzegła, że presja na przepływy może utrzymać się przez dłuższy czas. Alphabet pozyskał wcześniej około 90 mld USD poprzez emisję akcji, aby sfinansować dalszą rozbudowę infrastruktury AI. Jednocześnie wyniki operacyjne Google Cloud były bardzo mocne. Przychody segmentu wzrosły o 82%, głównie dzięki rosnącemu zapotrzebowaniu na moc obliczeniową wykorzystywaną do trenowania oraz obsługi modeli sztucznej inteligencji. Pokazuje to, że popyt na usługi AI pozostaje wysoki, jednak nawet szybki wzrost przychodów nie musi wystarczyć, jeżeli wydatki inwestycyjne rosną jeszcze szybciej i prowadzą do pogorszenia przepływów pieniężnych.
Podstawowa działalność Mety nadal rozwija się dobrze. Przy obecnej skali nakładów rynek oczekuje jednak dodatkowych dowodów, że sztuczna inteligencja stanie się źródłem nowych, znaczących przychodów, a nie wyłącznie narzędziem wspierającym dotychczasowy biznes reklamowy. Same deklaracje dotyczące przyszłych produktów i potencjalnie wysokich marż przestały wystarczać do uzasadnienia wielomiliardowych inwestycji. Najważniejszym wnioskiem z reakcji rynku jest zatem zmiana podejścia inwestorów do wydatków na sztuczną inteligencję. Nie odrzucają oni wysokich nakładów na centra danych, procesory i rozwój modeli, lecz coraz częściej wymagają konkretnych dowodów ich opłacalności.