Problemy podażowe to również czynnnik wspierający ceny ropy
Podaż ropy na światowym rynku ponownie wyraźnie się zmniejszyła. Według ankiety Bloomberga produkcja państw OPEC spadła w ubiegłym miesiącu o około 900 tys. baryłek dziennie i znalazła się poniżej 20 mln baryłek dziennie. Oznacza to odwrócenie poprawy obserwowanej w dwóch poprzednich miesiącach.
Za spadek niemal w całości odpowiadała Arabia Saudyjska, która ograniczyła wydobycie o około 1,12 mln baryłek dziennie. Dane przedstawione w najnowszym raporcie OPEC wskazują nawet, że redukcja mogła sięgnąć blisko 1,9 mln baryłek dziennie. Produkcja Iranu zmniejszyła się o kolejne 140 tys. baryłek dziennie. Częściowo rekompensował to Irak, zwiększając wydobycie o około 270 tys. baryłek dziennie.
Problemy Arabii Saudyjskiej nie wynikają wyłącznie z decyzji dotyczących polityki podażowej. Coraz większe znaczenie mają zagrożenia dla transportu surowca. Rosnąca liczba ataków na tankowce w cieśninie Ormuz oraz działania rebeliantów Huti zagrażające żegludze przez Morze Czerwone utrudniają eksport ropy z regionu Zatoki Perskiej.
W takich warunkach decyzja części państw OPEC+ o pozostawieniu limitów produkcyjnych na październik bez zmian nie była zaskoczeniem. Rzeczywiste wydobycie pozostaje bowiem wyraźnie niższe od obowiązujących limitów. Formalne zwiększenie kwot nie przełożyłoby się automatycznie na większą podaż, jeśli producenci nadal mają problemy z wydobyciem lub transportem surowca.
Skalę napięć potwierdziła również amerykańska Agencja Informacji Energetycznej. Według EIA zakłócenia produkcji w regionie Zatoki Perskiej wynosiły od marca do czerwca średnio niemal 9,5 mln baryłek dziennie. W lipcu zmniejszyły się do niespełna 5 mln baryłek, ale w sierpniu ponownie wzrosły do około 6,7 mln baryłek dziennie.
EIA zakłada obecnie, że problemy podażowe utrzymają się dłużej, niż wcześniej oczekiwano. Rynek ropy może więc pozostawać napięty również w kolejnych kwartałach. Poprawa powinna następować stopniowo wraz z przekierowywaniem szlaków transportowych i dostosowywaniem globalnych przepływów handlowych.
Pełna normalizacja może nastąpić dopiero w drugiej połowie 2027 roku. Pomóc ma między innymi uruchomienie drugiego rurociągu prowadzącego do portu Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pozwoliłoby to ominąć cieśninę Ormuz i ograniczyć uzależnienie eksportu ropy od jednego z najbardziej zagrożonych szlaków morskich na świecie.
Dłuższy okres niedoboru podaży skłonił EIA do podwyższenia prognoz cen ropy. Wyższe notowania powinny jednocześnie zachęcać amerykańskich producentów do zwiększania inwestycji i wydobycia. Agencja oczekuje obecnie, że produkcja ropy w USA wzrośnie w czwartym kwartale 2027 roku do 14,4 mln baryłek dziennie. Przed wybuchem wojny z Iranem prognoza wynosiła jedynie 13,2 mln baryłek.
W krótkim terminie bilans ryzyka pozostaje zatem skierowany w stronę wyższych cen ropy. Spadek produkcji OPEC, zakłócenia transportowe oraz utrzymujące się napięcia geopolityczne ograniczają podaż. W dłuższej perspektywie wysokie ceny powinny jednak zwiększać wydobycie w USA oraz przyspieszać rozwój alternatywnych tras eksportowych, stopniowo przywracając równowagę na rynku.
Wykres notowańkontraktu CFD opartego o ropę Brent, dane dzienn, źródło: Tradingview
Ropa naftowa sukcesywnie w ostatnich dniach zyskiwała. Brent osiągneła nawet wartość powyżej 110 USD. Notowania znajdują się obecnie w kanale wzrosotwym, który trwa od początku lipca, kiedy zostało ustanowione lokalne minimum w okolicy 71 USD za baryłkę. Dziś obserwujemy spadku do 106 USD.