OANDA TMS Starter 13 VIII
Głównym wydarzeniem na rynkach była publikacja lipcowej inflacji w Stanach Zjednoczonych. Dane nie pokazały ponownego, szerokiego przyspieszenia presji cenowej, co pozwoliło inwestorom ograniczyć oczekiwania na wrześniową podwyżkę stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Amerykańskie indeksy wzrosły, a zwyżkom przewodziły spółki technologiczne. Rentowności krótkoterminowych obligacji nieznacznie spadły, podczas gdy długi koniec krzywej pozostał pod presją obaw inflacyjnych i dużej podaży papierów skarbowych.
Inflacja CPI w USA wzrosła w lipcu o 0,1 proc. w ujęciu miesięcznym, zgodnie z oczekiwaniami, po spadku o 0,4 proc. w czerwcu. Roczna dynamika obniżyła się z 3,5 do 3,4 proc. Inflacja bazowa wyniosła 0,2 proc. miesiąc do miesiąca oraz 2,5 proc. rok do roku, wobec odpowiednio 0,0 i 2,6 proc. poprzednio. Był to najniższy roczny odczyt inflacji bazowej od marca 2021 roku.
Spadek cen energii o 1,5 proc. w ujęciu miesięcznym pomógł ograniczyć wzrost głównego wskaźnika. Jednocześnie drożały zarówno towary, jak i usługi bazowe, co pokazuje, że problem inflacji nie został całkowicie rozwiązany. Dane nie wskazują jednak na jej ponowne, szerokie przyspieszenie. W połączeniu ze słabym lipcowym raportem z rynku pracy daje to Rezerwie Federalnej większą przestrzeń do utrzymania stóp bez zmian we wrześniu.
Po publikacji danych prawdopodobieństwo podwyżki stóp o 25 punktów bazowych we wrześniu spadło do około 40 proc., z 52 proc. wycenianych w poniedziałek. Rynek zakłada obecnie łączne zacieśnienie polityki pieniężnej do końca roku o około 27 punktów bazowych, wobec wcześniejszych 32 punktów bazowych.
Reakcja rynków pozostała jednak umiarkowana, ponieważ dane były zgodne z prognozami. Przed posiedzeniem FOMC zaplanowanym na 15–16 września opublikowana zostanie jeszcze kolejna seria danych inflacyjnych oraz informacji z rynku pracy. Szczególne znaczenie będzie miał sierpniowy CPI, ponieważ silny wzrost cen ropy od końca lipca może ponownie zwiększyć presję inflacyjną.
Podaż obligacji ogranicza spadek rentowności
Mimo nieco łagodniejszych oczekiwań wobec Fed rentowności długoterminowych obligacji pozostały wysokie. Aukcja dziesięcioletnich papierów skarbowych o wartości 42 mld USD zakończyła się rentownością 4,683 proc., najwyższą od 2007 roku. Popyt okazał się nieco słabszy od oczekiwań.
Uwaga inwestorów przesuwa się teraz na aukcję trzydziestoletnich obligacji o wartości 25 mld USD. Może ona zostać przeprowadzona przy rentowności zbliżonej do najwyższego poziomu od 25 lat. Utrzymująca się inflacja powyżej celu Fed, wysoki deficyt fiskalny oraz duża podaż długu ograniczają możliwość wyraźniejszego spadku długoterminowych rentowności.
Rentowność amerykańskich obligacji dwuletnich obniżyła się o 1 punkt bazowy do 4,20 proc., dziesięcioletnich pozostała w pobliżu 4,69 proc., natomiast trzydziestoletnich wzrosła o 2 punkty bazowe do 5,26 proc.
Brak przełomu w sprawie Cieśniny Ormuz
Na rynku ropy nie doszło do większych zmian, ponieważ perspektywa szybkiego otwarcia Cieśniny Ormuz pozostaje odległa. Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone mają „pełną kontrolę” nad tym szlakiem, ale stanowiska Waszyngtonu i Teheranu wydają się usztywniać. Administracja USA coraz większy nacisk kładzie na sankcje gospodarcze oraz blokadę morską, ograniczając jednocześnie ryzyko kolejnej eskalacji militarnej.
Brak postępów dyplomatycznych oznacza, że premia geopolityczna w cenach energii może utrzymywać się dłużej. Dodatkowym problemem pozostaje napięta sytuacja fundamentalna. Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje obecnie, że w trzecim kwartale na światowym rynku ropy wystąpi deficyt na poziomie 1,8 mln baryłek dziennie, czyli ponad dwukrotnie większy, niż zakładano wcześniej. W całym 2026 roku niedobór podaży ma być największy od pięciu lat.
Kolejny silny wzrost cen ropy mógłby odwrócić część ostatniej poprawy w amerykańskich danych inflacyjnych i skomplikować kalkulacje Rezerwy Federalnej. Brent podrożał jedynie o 0,1 proc. do 88,98 USD za baryłkę, ponieważ brak postępów w sprawie Ormuz został częściowo zrównoważony przez złagodzenie bezpośrednich obaw o dostępność surowca.
Technologia na czele wzrostów
Dow Jones zakończył sesję w pobliżu poprzedniego zamknięcia, natomiast S&P 500 wzrósł o 0,3 proc., a Nasdaq Composite o 0,5 proc. Najlepiej zachowywały się spółki technologiczne, dzięki czemu Nasdaq 100 zyskał 0,7 proc. W Europie nastroje były słabsze, a Euro Stoxx 50 spadł o 0,3 proc.
Indeks dolara wzrósł o 0,2 proc. do 100,01 pkt, natomiast EUR/USD obniżył się o około 20 pipsów do 1,1530. Złoto podrożało o 0,9 proc. do 4408 USD za uncję.
Na rynku walutowym ponownie zwraca uwagę jen. Kurs USD/JPY wzrósł w okolice 159,40, przybliżając się do psychologicznej bariery 160. Japońska waluta oddała już znaczną część zysków osiągniętych po skoordynowanej interwencji Stanów Zjednoczonych i Japonii z początku miesiąca. Rynek wycenia około 74 proc. prawdopodobieństwa podwyżki stóp przez Bank Japonii we wrześniu, natomiast ruch w październiku jest już uwzględniony w pełni.
Uwaga na PPI i kolejną aukcję długu
Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych opublikowane zostaną dane o inflacji producentów oraz liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Konsensus zakłada, że roczna dynamika PPI wyniesie 4,9 proc., a wskaźnik bazowy 4,6 proc. Dane pokażą, czy presja kosztowa na wcześniejszych etapach produkcji pozostaje pod kontrolą.
Inwestorzy będą również obserwować aukcję trzydziestoletnich obligacji, szczególnie po relatywnie słabym popycie na papiery dziesięcioletnie. Jutro opublikowana zostanie natomiast lipcowa sprzedaż detaliczna, która pozwoli ocenić kondycję amerykańskiego konsumenta.
W Chinach bank centralny zapowiedział przeprowadzenie w połowie miesiąca jednodniowych operacji reverse repo. Zostaną one przeprowadzone podczas czterech kolejnych sesji, a maksymalna wartość pojedynczej operacji wyniesie 600 mld juanów. Działanie to ma zwiększyć elastyczność w zarządzaniu płynnością w chińskim systemie finansowym.