OANDA TMS Starter 03 IX
Nastroje na światowych rynkach finansowych stabilizują się wraz z wyhamowaniem wzrostu cen ropy. Amerykańskie indeksy odrabiają część ostatnich strat, rentowności obligacji skarbowych spadają, a złoto ponownie drożeje. Najsilniejszy ruch widać jednak na rynku walutowym, gdzie wyraźnie umacnia się japoński jen.
Kurs USD/JPY spadł w pewnym momencie o ponad 1 proc., w okolice 158,20, a dziś rano ruch w dół jest kontynuowany do poziomu 157,65. Inwestorzy reagują na coraz bardziej jastrzębie sygnały z Banku Japonii oraz spekulacje, że japońskie władze mogą przygotowywać się do interwencji walutowej. Na rynku pojawiają się nawet przypuszczenia dotyczące przeprowadzenia tzw. kontroli kursu, jednak nie ma jednoznacznych dowodów na podjęcie takich działań.
Członek zarządu Banku Japonii Hajime Takata sugeruje, że podwyżki stóp procentowych nie muszą ograniczać się do standardowych 25 punktów bazowych. Jego zdaniem możliwe byłoby również przeprowadzenie podwyżek na kolejnych posiedzeniach. Wcześniej sekretarz skarbu USA Scott Bessent publicznie wezwał Japonię do normalizacji polityki pieniężnej.
Rynek kontraktów OIS w pełni wycenia podwyżkę stóp Banku Japonii o 25 punktów bazowych we wrześniu. Do końca roku oczekiwane jest łączne zacieśnienie polityki o około 44 punkty bazowe. Rosnąca różnica pomiędzy oczekiwaniami wobec Banku Japonii i Rezerwy Federalnej może w kolejnych tygodniach nadal wspierać jena.
Ropa pozostaje źródłem ryzyka
Cena ropy Brent rośnie o 1 proc., do 95,63 USD za baryłkę, ale wyraźnie oddala się od dziennego maksimum w pobliżu 97 USD. Presję na ceny ogranicza wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa, który ocenia, że wznowiona kampania bombardowań Iranu prawdopodobnie będzie krótkotrwała. Jednocześnie zaznacza, że Stany Zjednoczone są gotowe przeprowadzić kolejne ataki.
USA przeprowadzają drugą serię uderzeń w ciągu trzech dni. Celem są systemy radarowe oraz irańskie zdolności do stawiania min wzdłuż południowego wybrzeża. Iran odpowiada atakami na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie. Sytuacja pozostaje więc bardzo dynamiczna, a perspektywa trwałej deeskalacji nadal jest odległa.
Wyhamowanie wzrostu cen ropy chwilowo zmniejsza obawy o ponowne nasilenie inflacji. Nie oznacza jednak, że premia geopolityczna może szybko zniknąć. Utrzymywanie się Brent powyżej 95 USD za baryłkę pozostaje istotnym zagrożeniem dla inflacji, oczekiwań dotyczących stóp procentowych oraz wycen obligacji.
Williams łagodzi przekaz Rezerwy Federalnej
Prezes oddziału Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku John Williams prezentuje łagodniejsze stanowisko niż przewodniczący Fed Kevin Warsh. Williams wskazuje, że presja inflacyjna stopniowo słabnie wraz z wygasaniem wpływu ceł. Jego zdaniem ostatni wzrost cen ropy nie przekłada się jeszcze na szerszy wzrost cen w gospodarce.
Williams popiera decyzję o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian. Ocenia, że ich obecny poziom pozwala równoważyć dwa główne cele Fed: pełne zatrudnienie i stabilność cen. Jednocześnie podkreśla, że decyzja na wrześniowym posiedzeniu będzie zależała od napływających danych.
Podobny obraz przedstawia najnowsza Beżowa Księga Fed. Aktywność gospodarcza rośnie w umiarkowanym tempie, zatrudnienie zwiększa się nieznacznie, a ceny rosną w sposób kontrolowany. Tempo wzrostu cen pozostaje bez zmian w ośmiu z dwunastu okręgów Fed, a w trzech spowalnia. Jednocześnie producenci oraz firmy budowlane nadal zmagają się z podwyższonymi kosztami.
Dane wskazują zatem na odporność amerykańskiej gospodarki przy stopniowo słabnącym popycie na pracowników. Nie dają jednak jednoznacznej odpowiedzi, czy Fed zdecyduje się we wrześniu na kolejną podwyżkę stóp.
Rynek pracy powoli traci impet
Zatrudnienie w amerykańskim sektorze prywatnym według ADP rośnie w sierpniu o 38 tys., wobec oczekiwanych 47 tys. i 46 tys. miesiąc wcześniej. Jest to najsłabszy wynik od stycznia.
W przemyśle liczba miejsc pracy spada o 17 tys., natomiast sektor usług profesjonalnych i biznesowych traci 16 tys. etatów. Dane sugerują stopniowe ochłodzenie popytu na pracowników przed piątkową publikacją raportu o zatrudnieniu poza rolnictwem.
Lepsze informacje płyną z przemysłu. Zamówienia w fabrykach rosną w lipcu o 0,9 proc. w ujęciu miesięcznym, przekraczając konsensus na poziomie 0,7 proc. Po wyłączeniu transportu wzrost wynosi 0,6 proc., również więcej niż oczekiwano. Połączenie słabszego zatrudnienia i solidnych zamówień pokazuje, że aktywność gospodarcza pozostaje stosunkowo odporna, choć firmy wykazują większą ostrożność przy zatrudnianiu.
Dzisiaj uwagę inwestorów przyciągną dane o bilansie handlowym USA, liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz indeks ISM dla usług. Publikacje mogą wpłynąć na oczekiwania przed wrześniowym posiedzeniem Fed.
Szerokie odbicie na Wall Street
Dow Jones rośnie o 0,6 proc., natomiast S&P 500 i Nasdaq Composite zyskują po 0,5 proc. S&P 500 przerywa serię trzech spadkowych sesji. Odbicie ma szeroki charakter, ponieważ wzrosty notuje dziesięć z jedenastu głównych sektorów indeksu.
Na rynku obligacji rentowność amerykańskich papierów dwuletnich spada o około 3 punkty bazowe, do 4,37 proc. Rentowność dziesięcioletnich obligacji obniża się do 4,78 proc., a trzydziestoletnich do 5,26 proc. Spadek rentowności oraz umiarkowana poprawa nastrojów wspierają wyceny akcji, choć sytuacja pozostaje uzależniona od cen energii i kolejnych danych z USA.
Indeks dolara traci 0,1 proc. i spada do 99,60 pkt, natomiast EUR/USD utrzymuje się w pobliżu 1,1590. AUD/USD rośnie do 0,7170. Złoto drożeje o około 1,2 proc., do 4382 USD za uncję, korzystając ze spadku rentowności oraz utrzymującego się ryzyka geopolitycznego.
Bank Nowej Zelandii podnosi stopy
Bank Rezerwy Nowej Zelandii zgodnie z oczekiwaniami podnosi główną stopę procentową o 25 punktów bazowych, do 2,75 proc. Władze monetarne uznają, że stopniowe ograniczanie stymulacji jest konieczne, aby sprowadzić inflację do celu w trwały sposób.
Inflacja konsumencka w Nowej Zelandii wynosi w drugim kwartale 4,1 proc. Jej wzrost w dużej mierze wynika z droższych paliw po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Większość miar inflacji bazowej pozostaje jednak w przedziale celu wynoszącym od 1 do 3 proc.
Bank podkreśla, że przyszła ścieżka stóp nie jest z góry ustalona. Dalsze podwyżki pozostają możliwe, ale będą zależały od trwałości presji inflacyjnej oraz siły ożywienia gospodarczego.
Najważniejszymi czynnikami dla rynków pozostają teraz rozwój konfliktu USA-Iran, zachowanie cen ropy oraz piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy (NFP). Dalsze uspokojenie na rynku energii mogłoby wspierać akcje i obligacje. Ponowne podejście Brent w okolice 97 USD prawdopodobnie szybko przywróciłoby jednak obawy o inflację i dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej.