OANDA Starter 30 VII
Najważniejszym wydarzeniem minionej sesji była decyzja Rezerwy Federalnej o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian. Przedział dla stopy funduszy federalnych został utrzymany na poziomie 3,50–3,75 proc. już siódme posiedzenie z rzędu. Uwagę inwestorów zwrócił jednak wyraźny podział w FOMC. Za podwyżką o 25 punktów bazowych opowiedzieli się Lorie Logan, Beth Hammack i Neel Kashkari. Wynik głosowania 9 do 3 pokazał, że obawy części decydentów o utrzymującą się inflację wyraźnie wzrosły.
Kevin Warsh utrzymał jastrzębi ton i podkreślił, że pozostawienie stóp bez zmian nie powinno być interpretowane jako przerwa w cyklu ani przejaw tolerowania podwyższonej inflacji. Prezes Fed zaznaczył, że bank centralny rozpoczął nowy etap polityki pieniężnej, a skutków ponad pięciu lat inflacji przekraczającej cel nie można wyeliminować w ciągu kilku tygodni ani dzięki pojedynczemu miesiącowi słabszego wzrostu cen. Jednocześnie Warsh ponownie ograniczył znaczenie forward guidance, wskazując, że rynki powinny reagować przede wszystkim na napływające dane makroekonomiczne. Takie podejście może podtrzymywać podwyższoną zmienność na rynku stóp procentowych i walut.
Reakcja inwestorów była jednak mniej jastrzębia, niż mógłby sugerować rozkład głosów. Rentowność amerykańskich obligacji dwuletnich spadła o 1 punkt bazowy do 4,27 proc., a indeks dolara obniżył się o 0,5 proc. do 100,89. Kurs EUR/USD wzrósł o około 80 pipsów do 1,1470, natomiast USD/JPY spadł do 163,40. Kontrakty terminowe wyceniają obecnie około 63 proc. prawdopodobieństwa podwyżki stóp we wrześniu. Oczekiwana skala zacieśnienia do końca roku zmniejszyła się jednocześnie do 33 punktów bazowych z 42 punktów bazowych wycenianych we wtorek.
Inaczej zachował się długi koniec amerykańskiej krzywej dochodowości. Inwestorzy uznali, że dotychczasowa reakcja Fed może być niewystarczająca do trwałego ograniczenia inflacji. Rentowność obligacji dziesięcioletnich wzrosła o 7 punktów bazowych do 4,68 proc., a trzydziestoletnich o 11 punktów bazowych, przekraczając 5,20 proc. po raz pierwszy od 2007 roku. Różnica między rentownością papierów dziesięcioletnich i dwuletnich zwiększyła się o niemal 9 punktów bazowych do 40 punktów bazowych. Wzrost rentowności objął również Europę. Dochodowość niemieckich obligacji dziesięcioletnich wzrosła do 3,16 proc., a brytyjskich do 5,04 proc.
W komunikacie Fed wskazał, że gospodarka nadal rozwija się w solidnym tempie pomimo niepewności związanej między innymi z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Bank centralny zwrócił uwagę na mocny wzrost produktywności i inwestycji, stabilną stopę bezrobocia oraz zatrudnienie rosnące w tempie zbliżonym do przyrostu siły roboczej. Jednocześnie inflacja pozostaje powyżej 2 proc., częściowo z powodu szoków podażowych i wzrostu cen energii. Fed nie opublikował nowych prognoz. Ostatnia projekcja zakładała stopę funduszy federalnych na poziomie 3,75 proc. na koniec roku, inflację PCE w wysokości 3,6 proc., inflację bazową na poziomie 3,3 proc. oraz wzrost gospodarczy wynoszący 2,2 proc.
Na Wall Street dominowała wyprzedaż, której ponownie przewodziły spółki technologiczne. Indeks półprzewodników Philadelphia Semiconductor Index spadł o 5,3 proc. Presję nasiliły rozczarowujące prognozy jednej z największych firm z sektora mediów społecznościowych oraz ostrożne perspektywy przedstawione przez producentów związanych z branżą półprzewodników. Dow Jones stracił 2,2 proc., S&P 500 spadł o 1,5 proc., a Nasdaq Composite o 1,7 proc. Po zamknięciu sesji lepsze od oczekiwań wyniki segmentu chmurowego jednej z dużych spółek technologicznych pozwoliły jednak kontraktom na S&P 500 odbić o 0,2 proc.
Dodatkowym źródłem niepewności pozostawała ponowna eskalacja na Bliskim Wschodzie. Donald Trump zapowiedział zdecydowaną odpowiedź Stanów Zjednoczonych po ataku na amerykańskie siły w Jordanii. Walki rozszerzyły się na Irak, Jordanię i rejon Morza Czerwonego, natomiast rozmowy dotyczące wznowienia żeglugi przez Cieśninę Ormuz miały utknąć w martwym punkcie. Brent podrożał o 7,9 proc. do 90,74 USD za baryłkę, odrabiając znaczną część wcześniejszego spadku. Wzrost cen ropy ponownie zwiększył obawy o globalną podaż energii i dalszą ścieżkę inflacji. Złoto zyskało 0,9 proc. i wzrosło do 4068 USD za uncję.
Uwaga rynku przenosi się teraz na dane z amerykańskiej gospodarki. Opublikowane zostaną dochody i wydatki konsumentów, inflacja PCE, liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz wstępny odczyt PKB za drugi kwartał. Konsensus zakłada wzrost gospodarczy na poziomie 2,0 proc. w ujęciu zanualizowanym wobec 2,1 proc. w pierwszym kwartale, podczas gdy model Atlanta Fed GDPNow wskazuje na 1,6 proc. Ważnym wydarzeniem będzie również posiedzenie Banku Anglii, który prawdopodobnie utrzyma stopę bazową na poziomie 3,75 proc. Po zamknięciu sesji na Wall Street wyniki opublikują ponadto dwie duże amerykańskie spółki technologiczne.