Głównym źródłem tej presji pozostają ceny energii. Konflikt na Bliskim Wschodzie oraz związany z nim wzrost cen ropy naftowej zaczynają coraz wyraźniej wpływać na koszty funkcjonowania przedsiębiorstw. Wysokie ceny paliw podnoszą koszty transportu, produkcji oraz działalności logistycznej, co znajduje odzwierciedlenie w danych o inflacji producenckiej. Z tego powodu ekonomiści zwracają uwagę, ze wzrost PPI może być zapowiedzią wyższych odczytów inflacji PCE, czyli wskaźnika szczególnie uważnie obserwowanego przez Rezerwę Federalną.
Jednocześnie raport zawiera także pewne elementy łagodzące jego negatywny wydźwięk. Inflacja bazowa, czyli po wyłączeniu cen żywności i energii, okazała się niższa od oczekiwań. Wskaźnik ten wzrósł o 4,9 proc. rok do roku wobec prognozowanych 5,4 proc., natomiast w ujęciu miesięcznym zwiększył się o 0,4 proc., również poniżej oczekiwań rynku. Dodatkowo wcześniejsze odczyty zostały skorygowane w dół. Oznacza to, że poza sektorem energetycznym proces ograniczania inflacji nadal postępuje, choć tempo tego procesu pozostaje stosunkowo powolne.
Nieco bardziej niepokojąco wyglądają jednak dane po wyłączeniu nie tylko żywności i energii, ale również usług handlowych. Taki wskaźnik jest często wykorzystywany do oceny bardziej trwałych tendencji inflacyjnych w gospodarce. W tym przypadku odnotowano wyraźne przyspieszenie. Inflacja wzrosła do 5,1 proc. w ujęciu rocznym wobec 4,4 proc. miesiąc wcześniej, natomiast miesięczna dynamika przyspieszyła do 0,8 proc.. Wskazuje to, że presja cenowa zaczyna obejmować coraz szersze obszary gospodarki i nie jest już wyłącznie efektem wzrostu cen energii.
Analitycy zwracają uwagę, że coraz większą rolę mogą odgrywać także cła i bariery handlowe. Wygasanie części wyjątków oraz zmian w polityce handlowej powoduje wzrost kosztów importu, które następnie są przenoszone na przedsiębiorstwa i konsumentów. Oznacza to, że inflacja może być podtrzymywana nie tylko przez czynniki geopolityczne związane z rynkiem energii, ale również przez zmiany strukturalne zachodzące w handlu międzynarodowym.
Dla Rezerwy Federalnej dane te stanowią kolejny argument za zachowaniem ostrożności. Jeszcze kilka miesięcy temu rynek niemal jednogłośnie oczekiwał rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Utrzymująca się odporność gospodarki, mocny rynek pracy oraz ponowne przyspieszenie części wskaźników inflacyjnych sprawiają, że coraz więcej inwestorów zakłada utrzymanie wysokich stóp procentowych przez dłuższy okres. Niektórzy uczestnicy rynku zaczynają nawet rozważać możliwość kolejnych podwyżek stóp, jeśli inflacja ponownie zacznie się rozpędzać.
Majowy raport PPI pokazuje więc, że walka z inflacją w Stanach Zjednoczonych nie została jeszcze wygrana. Wyższe ceny energii wynikające z napięć geopolitycznych ponownie zwiększają presję kosztową, a jednocześnie część wskaźników sugeruje, że proces dezinflacji może przebiegać wolniej i bardziej nierównomiernie, niż oczekiwano na początku roku. Dla rynków finansowych oznacza to utrzymanie niepewności dotyczącej przyszłych decyzji Fed. Silniejszy dolar, wyższe rentowności obligacji oraz presja na aktywa wrażliwe na stopy procentowe mogą pozostać dominującymi tematami w najbliższych miesiącach, szczególnie jeśli kolejne dane potwierdzą, że inflacja nadal utrzymuje się powyżej poziomów zgodnych z celem amerykańskiego banku centralnego.