W cieniu politycznych napięć wokół rządu Partii Pracy oraz narastających problemów premiera Keira Starmera niemal niezauważenie napływają kolejne ważne dane z brytyjskiej gospodarki. Tymczasem najbliższe publikacje mogą mieć duże znaczenie dla oczekiwań dotyczących dalszej polityki Banku Anglii oraz przyszłości stóp procentowych w Wielkiej Brytanii.
Sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana, ponieważ gospodarka zaczyna wysyłać sprzeczne sygnały. Inflacja pozostaje podwyższona, szczególnie w obszarze energii i usług, ale jednocześnie rynek pracy stopniowo się pogarsza, a perspektywy wzrostu gospodarczego zaczynają słabnąć.
Wczorajsze dane z rynku pracy wywołały spore zaskoczenie. Według opublikowanych statystyk w kwietniu ubyło około 100 tysięcy miejsc pracy. Choć część tego ruchu może wynikać z jednorazowych czynników oraz późniejszych rewizji danych, sam kierunek zmian staje się coraz bardziej niepokojący. Od wielu miesięcy pojawiały się oczekiwania, że brytyjski rynek pracy zacznie się stabilizować, jednak jak dotąd nie widać wyraźnej poprawy. Średnio gospodarka nadal traci miejsca pracy, co zmniejsza ryzyko silnej presji płacowej podobnej do tej obserwowanej po pandemii.
Dzisiejsze dane inflacyjne pokazały częściowo zniekształcony obraz sytuacji. Rząd w nowym budżecie wprowadził działania mające ograniczyć ceny energii, co krótkoterminowo może obniżyć wskaźniki inflacyjne. Dodatkowo działa efekt wysokiej bazy z ubiegłego roku, kiedy wcześniejsze decyzje fiskalne mocno podniosły koszty życia. W rezultacie roczna inflacja może chwilowo wyglądać lepiej, niż sugerowałaby realna sytuacja gospodarcza.
Jednocześnie poprawa może okazać się jedynie przejściowa. Obowiązujący limit cen energii dla gospodarstw domowych został ustalony jeszcze przed ostatnim wzrostem cen ropy i gazu wywołanym napięciami geopolitycznymi. To oznacza, że już w lipcu koszty energii mogą ponownie wyraźnie wzrosnąć, zwiększając presję inflacyjną. Równocześnie możliwości dalszego wspierania gospodarstw domowych przez państwo wydają się coraz bardziej ograniczone ze względu na sytuację finansów publicznych.
Duże znaczenie będą miały również jutrzejsze wskaźniki PMI za maj, które mogą pokazać bardziej wiarygodny obraz kondycji brytyjskiej gospodarki. Dotychczas indeksy aktywności pozostawały relatywnie odporne mimo trudnego otoczenia gospodarczego i politycznego. Jednak rosnąca niepewność zaczyna coraz mocniej wpływać na nastroje przedsiębiorstw oraz decyzje inwestycyjne.
W efekcie Bank Anglii znajduje się obecnie w bardzo trudnym położeniu. Z jednej strony utrzymująca się inflacja oraz ryzyko dalszego wzrostu cen energii mogą wymagać utrzymania restrykcyjnej polityki pieniężnej. Z drugiej strony pogarszający się rynek pracy i słabnąca aktywność gospodarcza ograniczają przestrzeń do dalszych podwyżek stóp procentowych bez ryzyka silniejszego spowolnienia gospodarki.
Coraz częściej pojawiają się oczekiwania, że temat kolejnej podwyżki stóp procentowych może zostać poważnie rozważony już podczas czerwcowego posiedzenia Banku Anglii. Nawet jeśli dojdzie do takiego ruchu, obecne warunki gospodarcze nie przypominają sytuacji sprzed kilku lat, gdy gospodarka była znacznie silniejsza, a rynek pracy bardziej odporny na wyższe koszty finansowania.
W rezultacie perspektywy dla funta brytyjskiego pozostają niepewne. Połączenie słabnącego rynku pracy, niestabilnej inflacji oraz napiętej sytuacji politycznej sprawia, że brytyjska waluta może mieć trudności z utrzymaniem trwałej siły wobec dolara i innych głównych walut.