Z dokumentów regulacyjnych wynika, że 5 proc. akcji oferowanych w ramach IPO zostanie zarezerwowanych dla wybranych pracowników oraz osób wskazanych przez kierownictwo spółki. Akcje te będą mogły zostać kupione po cenie emisyjnej w ramach specjalnego programu przydziału. Co istotne, uczestnicy programu nie będą objęci standardowymi ograniczeniami dotyczącymi sprzedaży akcji po debiucie. Jeśli część zarezerwowanych walorów nie znajdzie nabywców wśród uprawnionych osób, trafi ona do inwestorów na rynku publicznym.
Takie rozwiązanie znacząco odbiega od standardów stosowanych podczas większości debiutów giełdowych. Zwykle pracownicy, menedżerowie oraz dotychczasowi akcjonariusze przez około sześć miesięcy po IPO nie mogą sprzedawać swoich akcji. Celem takich ograniczeń jest ograniczenie ryzyka gwałtownego wzrostu podaży walorów tuż po wejściu spółki na giełdę.
SpaceX zdecydował się jednak na bardziej elastyczny model. Spółka planuje stopniowe uwalnianie akcji objętych ograniczeniami, uzależniając możliwość ich sprzedaży od osiągnięcia określonych warunków. Część akcjonariuszy będzie mogła rozpocząć sprzedaż swoich udziałów już po publikacji pierwszych wyników kwartalnych po debiucie, o ile zostaną spełnione wskazane kryteria dotyczące wyników spółki lub zachowania kursu akcji. Kolejne transze będą odblokowywane sukcesywnie w następnych miesiącach, a pełne uwolnienie pozostałych akcji nastąpi po sześciu miesiącach od debiutu.
Jednocześnie najważniejsi akcjonariusze zostali objęci znacznie surowszymi ograniczeniami. Elon Musk, który kontroluje 85,1 proc. praw głosu w spółce oraz posiada 12,3 proc. akcji klasy A, zobowiązał się do niesprzedawania swoich udziałów przez około rok od momentu wejścia firmy na giełdę. Takie same roczne ograniczenia mają dotyczyć również innych znaczących inwestorów, choć dokumenty nie ujawniają wielkości ich pakietów.
Przyjęta konstrukcja może mieć kilka celów. Z jednej strony umożliwia części pracowników wcześniejszą realizację zysków i zwiększa atrakcyjność programu akcyjnego. Z drugiej strony dłuższe ograniczenia dla największych akcjonariuszy mają stanowić sygnał dla rynku, że główni udziałowcy nie planują szybkiego wyjścia z inwestycji po debiucie.
Warto zauważyć, że podobne rozwiązania były szczególnie popularne podczas boomu na rynku IPO w latach 2020–2021. Wówczas mechanizmy stopniowego uwalniania akcji stosowały między innymi Airbnb, DoorDash oraz Snowflake. W ostatnich latach takie konstrukcje pojawiały się znacznie rzadziej, choć wykorzystywały je również niektóre szybko rozwijające się spółki technologiczne, takie jak Cerebras czy Rubrik.
Dla inwestorów oznacza to, że oprócz samej wyceny SpaceX istotnym elementem oceny debiutu będzie również harmonogram uwalniania akcji. W przypadku tak dużej spółki nawet niewielkie zmiany podaży mogą wpływać na zachowanie kursu w pierwszych miesiącach notowań. Jednocześnie ograniczona liczba akcji dostępnych od razu po debiucie może zwiększać zainteresowanie ofertą i wspierać notowania w początkowym okresie obecności spółki na giełdzie.
Planowane IPO SpaceX już teraz wyróżnia się nie tylko rekordową skalą, ale również nietypowym podejściem do zarządzania podażą akcji po debiucie. To właśnie te szczegóły mogą w dużej mierze decydować o tym, jak rynek przyjmie jedną z najbardziej wyczekiwanych ofert publicznych ostatnich lat.