Dodatkowym impulsem dla wzrostu cen surowca byly zdecydowane wypowiedzi polityczne ze strony Stanów Zjednoczonych i Iranu. Prezydent Donald Trump w mediach społecznościowych podkreślił, że uniemożliwienie Iranowi posiadania broni nuklearnej jest dla niego jako prezydenta kwestią „o znacznie większym znaczeniu i priorytecie”. Z kolei nowy najwyższy przywódca Iranu, Mojtaba Chamenei, w swoich pierwszych publicznych wypowiedziach zapowiedział, że Iran będzie dążył do utrzymania faktycznego zamknięcia cieśniny Ormuz. Dodatkowo ostrzegł, że w przypadku kontynuowania ataków przez Stany Zjednoczone i Izrael Iran może otworzyc kolejne fronty konfliktu. Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie, dlatego każda groźba jej blokady natychmiast wywołuje silne reakcje rynkowe.
Jednocześnie pojawiły się doniesienia, że administracja Donalda Trumpa rozważa wprowadzenie czasowych zwolnień z obowiązującego od ponad stu lat prawa morskiego, które wymaga, aby transport towarów między portami w Stanach Zjednoczonych odbywał się na statkach zbudowanych w USA. Tego typu decyzja miałaby pomóc w złagodzeniu gwałtownego wzrostu cen ropy i paliw poprzez zwiększenie elastyczności transportu.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna poinformowała, że wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do największego zakłócenia podaży w historii globalnego rynku ropy naftowej. Według jej szacunków konflikt dotknął około 7,5 proc. światowej podaży ropy oraz jeszcze większą część globalnego eksportu. Agencja ocenia, że w bieżącym miesiącu globalna podaż ropy może spaść o około 8 milionów baryłek dziennie, co odpowiada łącznie niemal 250 milionom baryłek. Przepływ surowca przez cieśninę Ormuz spadł według tych danych o ponad 90 proc., co podkreśla skalę zaburzeń w globalnym systemie dostaw energii.
Równocześnie amerykańska Administracja Informacji Energetycznej w najnowszym krótkoterminowym raporcie dotyczącym rynku energii podniosła prognozy cen paliw. Według nowych szacunków detaliczne ceny benzyny w USA spadną poniżej poziomu sprzed konfliktu, wynoszącego 2,94 dolara za galon, dopiero pod koniec 2027 roku. Prognoza ta wynika przede wszystkim z założenia, że wyższe ceny ropy będą stopniowo przenoszone na konsumentów, podczas gdy marże rafineryjne i detaliczne będą się normalizować. W praktyce oznacza to rosnące ryzyko presji inflacyjnej wynikającej z ograniczeń podażowych na rynku energii.
Zmiana sytuacji na rynku ropy wyraźnie wpłynęła na oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych. Obecnie kontrakty terminowe na stopę funduszy federalnych wyceniają jedynie około 13 punktów bazowych obniżki stóp do września 2026 roku oraz około 19 punktów bazowych do grudnia 2026 roku. Jeszcze przed wybuchem konfliktu rynek spodziewał się łącznie około 61 punktów bazowych obniżek do końca bieżącego roku. Najbliższe posiedzenie Rezerwy Federalnej zaplanowane jest na 17 i 18 marca.
Na rynkach akcji dominowały spadki. Indeks Dow Jones Industrial Average obniżył się o 1,6 proc., indeks S&P 500 spadł o 1,5 proc., natomiast Nasdaq Composite stracił 1,8 proc. W Europie indeks Euro Stoxx 50 spadł o 0,8 proc. a niemiecki Dax stracił 0,2 proc. Indeks dolara amerykańskiego wzrósł o 0,5 proc. do poziomu 99,74, a kurs EUR/USD spadł o około 50 pipsów do 1,1510.
Na rynku obligacji rentowności wzrosły, szczególnie na krótkim końcu krzywej. Rentowność dwuletnich obligacji skarbowych USA wzrosła o 9 punktów bazowych do 3,74 proc., natomiast rentowność dziesięcioletnich papierów wzrosła o 3 punkty bazowe do 4,26 proc. W Europie rentowność dziesięcioletnich obligacji niemieckich wzrosła o prawie 3 punkty bazowe do 2,96 proc., a analogiczne obligacje brytyjskie wzrosły o 9 punktów bazowych do poziomu 4,77 proc.
Na rynku surowców ropa Brent wzrosła o 9,2 proc. do poziomu 100,5 dolarów za baryłkę. W przeciwieństwie do ropy metale szlachetne znalazły się pod presją spadkową. Cena złota spadła o 1,9 proc. do 5079 dolarów, a cena srebra o 2,2 proc. do 83,84 dolarów.
Opublikowane dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych miały mieszany charakter. Deficyt handlowy w styczniu zmniejszył się do 54,4 miliarda dolarów, znacznie poniżej oczekiwań rynku wynoszących 66 miliardów dolarów i wobec 72,9 miliarda miesiąc wcześniej. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w tygodniu zakończonym 7 marca pozostała stabilna na poziomie 213 tysięcy, co było zbliżone do oczekiwań rynku wynoszących 215 tysięcy. Rozpoczęte budowy domów w styczniu wzrosły o 7,2 proc. miesiąc do miesiąca do poziomu 1,487 miliona, podczas gdy konsensus zakładał spadek o 4,5 proc. Jednocześnie liczba wydanych pozwoleń na budowę spadła o 5,4 proc. do poziomu 1,376 miliona, co było większym spadkiem niż oczekiwane przez rynek 3,1 proc.
W dzisiejszym kalendarzu makroekonomicznym znajdują się istotne publikacje z gospodarki amerykańskiej. Inwestorzy będą śledzić dane o dochodach i wydatkach gospodarstw domowych, deflator wydatków konsumpcyjnych PCE, zamówienia na dobra trwałe, drugą estymację wzrostu gospodarczego za czwarty kwartał, indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan oraz raport o liczbie wakatów i rotacji pracowników na rynku pracy.
Na rynku walutowym kurs dolara wobec jena wzrósł o około 40 pipsów do poziomu 159,30, natomiast dolar australijski osłabił się wobec dolara amerykańskiego o około 70 pipsów do poziomu 0,7080.
Złoty wczoraj tracił na wartości. Kurs USD/PLN dziś rano osiąga wartość 3,725 a EUR/PLN 4,2745. Głównym powodem deprecjacji złotego jest pogłębiająca się awersja do ryzyka, która powoduje umocnienie dolara amerykańskiego i odpływ kapitału od walut emerging markets.