Bank centralny Nowej Zelandii pozostawił stopy procentowe bez zmian, jednak sama decyzja była wyjątkowo wyrównana. Komitet polityki pieniężnej podzielił się głosami 3 do 3, a o utrzymaniu głównej stopy OCR na poziomie 2,25% zdecydował dopiero głos rozstrzygający gubernator Anny Breman. Nowe prognozy banku wskazują jednak, że stopa OCR może wzrosnąć do około 2,84% pod koniec 2026 r. oraz do 3,07% w połowie 2027 r. Oznacza to możliwość co najmniej dwóch podwyżek po 25 punktów bazowych jeszcze w tym roku. Po decyzji dolar nowozelandzki umocnił się nawet o 0,7%, do 58,77 centa amerykańskiego, a rentowność dwuletnich obligacji rządowych wzrosła o 5 punktów bazowych, do 3,54%. Rynek wycenia obecnie około 85% prawdopodobieństwa podwyżki stóp w lipcu, natomiast ruch we wrześniu jest już w pełni uwzględniony w cenach. Podział w komitecie pokazuje, jak trudna była ta decyzja. Trzech członków opowiadało się za podwyżką stóp, argumentując, że wzrost cen, zwłaszcza paliw, może przenieść się na inne obszary gospodarki i utrwalić podwyższoną inflację. Z kolei trzech przedstawicieli RBNZ chciało utrzymania stóp bez zmian, wskazując, że inflacja bazowa oraz wzrost płac pozostają pod kontrolą, a słabsza aktywność gospodarcza powinna ograniczać presję cenową. Bank centralny prognozuje, że inflacja wzrośnie z 3,1% w pierwszym kwartale do 4,2% w drugim kwartale, a następnie osiągnie szczyt na poziomie 4,3% w trzecim kwartale. To wyraźnie powyżej celu inflacyjnego RBNZ, który wynosi 1–3%. Jednocześnie bank oczekuje, że inflacja wróci do środka przedziału celu, czyli do 2%, w trzecim kwartale 2027 r. Prognozy wzrostu gospodarczego zostały jednak obniżone. RBNZ przewiduje obecnie, że gospodarka urośnie o 1,4% w roku kończącym się w marcu 2027 r., wobec wcześniejszej prognozy na poziomie 2,4%.
Australijska inflacja CPI za kwiecień spowolniła do 4,2% r/r, poniżej oczekiwań rynku, głównie dzięki tymczasowej obniżce podatku paliwowego. Jednocześnie inflacja bazowa trimmed mean wzrosła do 3,4%, najwyższego poziomu od końca 2024 roku. AUDUSD kosztuje 0,7157.
Z kolei prezes Banku Japonii Kazuo Ueda ostrzegł, że krótkotrwały wzrost cen energii może przerodzić się w trwalszą presję inflacyjną, jeżeli wpłynie na oczekiwania firm, pracowników i konsumentów oraz przełoży się na wzrost płac. Ueda podkreślił, że banki centralne nie powinny analizować szoków na rynku ropy w oderwaniu od całej gospodarki. Jego wypowiedź sugeruje, że Bank Japonii będzie uważnie obserwował nie tylko ceny energii, lecz także ich wpływ na wynagrodzenia i oczekiwania inflacyjne. Od tego może zależeć przyszły kierunek polityki pieniężnej w Japonii. USDJPY znajduje się na poziomie 159,339.
Dobre nastroje na globalnych rynkach wsparły także japońską giełdę. Nikkei 225 wzrósł o 1,3% i przekroczył poziom 65 800 pkt, natomiast Topix zyskał 0,3%, osiągając 3 950 pkt. Wzrosty były częścią szerszego ruchu na światowych giełdach po technologicznej zwyżce na Wall Street. Inwestorzy pozytywnie zareagowali również na ostrożne nadzieje, że USA i Iran mogą dojść do porozumienia mimo utrzymujących się napięć na Bliskim Wschodzie. Dodatkowym wsparciem dla akcji był spadek rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, ponieważ rynek ograniczył oczekiwania dotyczące szybkich podwyżek stóp procentowych przez Fed. Najmocniej rosły japońskie spółki technologiczne i półprzewodnikowe, w tym Advantest, Tokyo Electron, Lasertec, Fujikura oraz Kioxia Holdings. Słabiej zachowywały się natomiast banki, takie jak Mitsubishi UFJ, Sumitomo Mitsui i Mizuho Financial, co pokazuje, że wzrosty nie obejmowały całego rynku w równym stopniu. Niższe rentowności obligacji sprzyjają spółkom technologicznym, ale mogą ograniczać atrakcyjność sektora finansowego.
Pozytywne sygnały napływają również z europejskiego rynku motoryzacyjnego. Rejestracje nowych samochodów osobowych w Unii Europejskiej wzrosły w kwietniu 2026 r. o 5,1% rok do roku, do 972 314 sztuk. Był to trzeci miesiąc wzrostu z rzędu, choć tempo odbicia wyraźnie spowolniło wobec marca, kiedy sprzedaż zwiększyła się o 12,5%. Rynek nadal korzysta z wysokiego popytu na samochody zelektryfikowane, wspieranego przez ulgi podatkowe i programy dopłat w dużych krajach europejskich. Wśród czterech największych rynków UE sprzedaż wzrosła w Niemczech o 2,7%, we Włoszech o 11,6% i w Hiszpanii o 8,4%, natomiast Francja zanotowała niewielki spadek o 0,3%. Od stycznia do kwietnia 2026 r. rejestracje nowych aut w UE zwiększyły się o 4,2%, mimo utrzymujących się napięć geopolitycznych. Najważniejszym trendem pozostaje elektryfikacja rynku. Samochody bateryjne elektryczne miały od początku roku 19,7% udziału w rynku UE, wobec 15,3% rok wcześniej. Największe rynki BEV notowały silne wzrosty: w Niemczech sprzedaż zwiększyła się o 41,3%, we Francji o 48,2%, a we Włoszech o 73,1%. Dane te pokazują, że europejski rynek samochodowy pozostaje w fazie odbicia, choć wzrost nie jest równomierny. Głównym motorem poprawy pozostaje popyt na auta elektryczne i zelektryfikowane, a dla producentów oznacza to dalszą presję na rozwój oferty w tym segmencie oraz dużą zależność sprzedaży od polityki dopłat i ulg podatkowych.