W przypadku USD wczorajsza sesja przyniosła jego osłabienie wobec większości walut, mimo braku wyraźnych impulsów makroekonomicznych. Można to po części tłumaczyć doniesieniami o tym, że Chiny miały wezwać swoje banki do ograniczenia zaangażowania w amerykańskie obligacje skarbowe. Gdyby taki scenariusz był rzeczywiście kluczowym czynnikiem, należałoby oczekiwać presji spadkowej na rynku długu. Tymczasem obligacje zakończyły dzień wzrostami cen. Co prawda bezpośrednio po pojawieniu się tych informacji dolar chwilowo się umocnił, jednak zasadnicza fala jego osłabienia rozpoczęła się znacznie później, co podważa tezę o bezpośrednim wpływie tego czynnika.
Obecne osłabienie dolara należy raczej interpretować jako kontynuację korekty zapoczątkowanej w ubiegłym tygodniu. Była ona efektem bardziej łagodnej zmiany oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej po spadkach na rynkach akcji oraz słabszych danych o liczbie wolnych miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych. Przy braku nowych impulsów rynek kontynuował ten ruch siłą bezwładności. Dodatkowo, przed publikacją kluczowych danych makroekonomicznych z USA w najbliższych dniach, możliwa jest podwyższona zmienność wynikająca z ostrożnego pozycjonowania inwestorów. Najważniejszym wydarzeniem pozostaje raport o zatrudnieniu, który najprawdopodobniej przesądzi o krótkoterminowym kierunku dolara.
Rynek obecnie zakłada łącznie około 58 punktów bazowych obniżek stóp procentowych w USA w bieżącym roku. Taki poziom oczekiwań oznacza istotne ryzyko korekty w przypadku, gdy dane z rynku pracy okażą się silne. W takim scenariuszu dolar mógłby wyraźnie się umocnić wobec szerokiego koszyka walut. Z kolei słaby raport o zatrudnieniu wzmocniłby argumenty za dalszym łagodzeniem polityki pieniężnej przez Fed i mógłby skłonić rynek do wcześniejszego uwzględnienia obniżek stóp procentowych. Byłoby to spójne z niedawnymi wypowiedziami części przedstawicieli Rezerwy Federalnej, którzy wyrażali wątpliwości co do trwałej stabilizacji sytuacji na rynku pracy. W takim otoczeniu dolar znalazłby się ponownie pod presją osłabienia.
Po stronie jena japońskiego zasadniczym wydarzeniem było zwycięstwo Sanye Takaichi w wyborach do izby niższej parlamentu, co było szeroko oczekiwane przez uczestników rynku. Po ogłoszeniu wyniku doszło jednak do realizacji zysków, co przełożyło się na umocnienie jena wobec większości walut. Z punktu widzenia polityki pieniężnej sytuacja pozostaje zasadniczo bez zmian. Przypomnijmy, że BoJ na ostatnim posiedzeniu pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie, jednocześnie nieznacznie podnosząc prognozy wzrostu gospodarczego oraz inflacji w związku z ekspansywną polityką fiskalną.
Prezes banku centralnego Japonii, Kazuo Ueda, nie przedstawił nowych wskazówek dotyczących przyszłej polityki pieniężnej. Powtórzył, że bank będzie kontynuował stopniowe podnoszenie stóp procentowych, o ile prognozowany scenariusz gospodarczy zostanie zrealizowany. Zaznaczył również, że zachowanie cen w kwietniu będzie istotnym elementem oceny zasadności kolejnej podwyżki, co sugeruje, że właśnie ten miesiąc jest potencjalnym terminem następnego ruchu. Jak dotąd jednak napływające dane nie wspierają takiego scenariusza, ponieważ inflacja mierzona wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych w Tokio nadal wykazuje tendencję spadkową.