Główny ekonomista ECB Philip Lane otwarcie wskazuje, że w krótkim horyzoncie nie toczy się realna debata o zmianach stóp procentowych, a prezes Christine Lagarde najprawdopodobniej unikać będzie jednoznacznych sygnałów podczas konferencji prasowej we Frankfurcie. Taki ton komunikacji ma podkreślać ostrożność i gotowość do reagowania dopiero wtedy, gdy dane wyraźnie zmienią obraz inflacji lub wzrostu gospodarczego.
Coraz większą uwagę decydentów przyciąga jednak kurs walutowy. Umocnienie euro stało się jednym z kluczowych czynników ryzyka, ponieważ z jednej strony obniża konkurencyjność eksporterów, a z drugiej może dodatkowo ściągać inflację poniżej celu 2%. Efekt ten jest częściowo równoważony przez wyższe ceny ropy i gazu, które podnoszą koszty energii, jednak bank centralny uważnie monitoruje sytuację na rynku walutowym. Szef Banku Francji Francois Villeroy de Galhau potwierdził, że kurs euro znajduje się w centrum uwagi decydentów, choć część ekonomistów uspokaja, że aprecjacja wspierana silnym popytem eksportowym nie musi automatycznie stanowić zagrożenia dla gospodarki.
Na decyzje ECB nakłada się również trudne tło globalne. Początek roku przyniósł wzrost niepewności związanej z napięciami geopolitycznymi, presją polityczną na Fed oraz zapowiedziami nowych ceł ze strony Donalda Trumpa. Osłabienie dolara wyniosło euro chwilowo na najwyższe poziomy od 2021 r., choć część tego ruchu została skorygowana po zmianach personalnych w amerykańskim banku centralnym.
Obraz gospodarczy strefy euro pozostaje przy tym stosunkowo stabilny. Inflacja w styczniu spadła do 1.7%, wyraźnie poniżej celu ECB, a inflacja bazowa i ceny usług zaczęły lekko wyhamowywać. Jednocześnie wzrost gospodarczy pozytywnie zaskoczył, ponieważ PKB zwiększył się o 0.3% w IV kwartale 2025 r., powyżej wcześniejszych prognoz banku centralnego. Badania koniunktury sugerują umiarkowany, lecz stabilny wzrost również na początku 2026 r., co zmniejsza presję na natychmiastowe luzowanie lub zacieśnianie polityki pieniężnej.
Całość tych czynników sprawia, że ECB pozostaje w trybie wyczekiwania. Inflacja znajduje się poniżej celu, gospodarka radzi sobie lepiej, niż obawiano się jeszcze kilka miesięcy temu, a silne euro wyrasta na jedno z najważniejszych ryzyk dla dalszego scenariusza. Mimo to bank centralny nie chce reagować pochopnie i konsekwentnie podkreśla potrzebę zachowania maksymalnej elastyczności na wypadek nagłych zmian w otoczeniu gospodarczym i politycznym.
Przed rynkiem znajduje się również decyzja Banku Anglii, a kurs EURGBP oscyluje obecnie w okolicach 0.8664. Z technicznego punktu widzenia sytuacja pozostaje niejednoznaczna. Z jednej strony widoczne jest przecięcie od góry średnich kroczących EMA 50 oraz EMA 100, co może być interpretowane jako sygnał zmiany sentymentu na spadkowy i potencjalnego umocnienia funta względem euro. Z drugiej strony, od listopada ubiegłego roku na wykresie kształtuje się formacja flagi, która statystycznie sprzyja wybiciu górą i kontynuacji trendu wzrostowego, a więc dalszemu umocnieniu wspólnej waluty.
Sprzeczność tych sygnałów technicznych wskazuje na podwyższoną niepewność i brak jednoznacznego kierunku rynku w krótkim terminie. W takim otoczeniu kluczowe znaczenie mogą mieć dzisiejsze decyzje obu banków centralnych, które mogą dostarczyć impulsu fundamentalnego pozwalającego na wybicie z obecnej konsolidacji i wyraźniejsze określenie dominującego sentymentu na parze EURGBP.