Według doniesień medialnych Waszyngton i Teheran osiągnęły wstępne porozumienie dotyczące przedłużenia zawieszenia broni o kolejne 60 dni oraz wznowienia rozmów na temat irańskiego programu nuklearnego. Choć umowa wymaga jeszcze ostatecznej akceptacji prezydenta Donalda Trumpa, sam fakt pojawienia się takiej możliwości został odebrany przez inwestorów jako potencjalny punkt zwrotny w trwającym od trzech miesięcy konflikcie. Wojna doprowadziła bowiem do zakłóceń żeglugi przez Cieśninę Ormuz, ograniczenia eksportu ropy z regionu Zatoki Perskiej oraz wzrostu napięć na globalnych rynkach energii.
Nastroje na Wall Street poprawiły się szczególnie w sektorze technologicznym. Indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,1 proc., szeroki indeks S&P 500 zyskał 0,6 proc., natomiast technologiczny Nasdaq Composite wzrósł o 0,9 proc. W Europie nastroje były bardziej stonowane – indeks Euro Stoxx 50 zakończył dzień spadkiem o 0,3 proc.
Jednocześnie inwestorzy zwiększyli popyt na amerykańskie obligacje skarbowe, co doprowadziło do spadku rentowności na całej krzywej dochodowości. Rentowność dwuletnich obligacji USA obniżyła się o 1,2 punktu bazowego do 4,02 proc., podczas gdy rentowność dziesięcioletnich papierów spadła o 3,5 punktu bazowego do 4,45 proc. Podobny ruch był widoczny również w Europie. Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich spadła do 2,96 proc.
Na rynku walutowym amerykański dolar znalazł się pod presją. Indeks dolara obniżył się o 0,2 proc. do poziomu 99,02. Kurs euro wzrósł do około 1,1650 USD, zyskując około 30 pipsów. Osłabienie amerykańskiej waluty było również widoczne wobec jena, gdzie kurs USD/JPY spadł do 159,20. Dolar australijski umocnił się natomiast do 0,7160 USD. Złoty uległ aprecjacji. Para EUR/PLN spadła do 4,2260 a USD/PLN do 3,6250.
Pomimo poprawy nastrojów inwestorzy zachowywali jednak ostrożność. Równolegle pojawiały się bowiem informacje o dalszych działaniach militarnych pomiędzy USA a Iranem, co podważało przekonanie, że konflikt rzeczywiście zmierza ku zakończeniu. Brak formalnej zgody prezydenta Trumpa sprawił, że rynki nie były gotowe całkowicie zdyskontować scenariusza trwałej deeskalacji.
Istotnym elementem dnia były również wypowiedzi prezesa oddziału Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, Johna Williamsa. Podkreślił on, że obecna polityka monetarna jest odpowiednio dostosowana do radzenia sobie ze skutkami gospodarczymi konfliktu z Iranem. Przyznał, że zarówno wojna, jak i utrzymujące się efekty wcześniejszych ceł podniosły inflację, jednak jego zdaniem tempo wzrostu cen powinno osiągnąć szczyt w najbliższych miesiącach.
Opublikowane dane makroekonomiczne z USA przedstawiły mieszany obraz gospodarki. Dochody osobiste Amerykanów w kwietniu nie wzrosły, podczas gdy rynek oczekiwał wzrostu o 0,4 proc. Wydatki konsumentów zwiększyły się natomiast zgodnie z prognozami o 0,5 proc., choć był to wynik słabszy od marcowego wzrostu wynoszącego 1,0 proc.
Największą uwagę przyciągnęły dane inflacyjne. Główny wskaźnik PCE, będący preferowaną przez Rezerwę Federalną miarą inflacji, wzrósł w kwietniu o 0,4 proc. miesiąc do miesiąca, nieco mniej od oczekiwań. Roczna dynamika przyspieszyła jednak do 3,8 proc. z 3,5 proc. miesiąc wcześniej. Inflacja bazowa PCE wyniosła 3,3 proc. rok do roku wobec 3,2 proc. wcześniej, co pokazuje, że presja inflacyjna nadal pozostaje podwyższona.
Rynek pracy nadal sygnalizuje stopniowe ochłodzenie koniunktury. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła do 215 tys., przewyższając oczekiwania ekonomistów. Jednocześnie bardzo mocno pozytywnie zaskoczyły zamówienia na dobra trwałego użytku, które wzrosły aż o 7,9 proc. miesiąc do miesiąca, niemal dwukrotnie przekraczając prognozy rynkowe.
Słabsze od oczekiwań okazały się natomiast dane dotyczące wzrostu gospodarczego. Drugi szacunek PKB za pierwszy kwartał został zrewidowany w dół do 1,6 proc. w ujęciu annualizowanym z wcześniej szacowanych 2,0 proc. W dół skorygowano również tempo wzrostu konsumpcji prywatnej, która odpowiada za około dwie trzecie amerykańskiej gospodarki.
Na rynku surowców ropa Brent spadła o 0,6 proc., do 93,71 USD za baryłkę. Inwestorzy uznali, że ewentualne porozumienie pomiędzy USA i Iranem może zmniejszyć ryzyko zakłóceń dostaw ropy z regionu Zatoki Perskiej. Jednocześnie złoto wzrosło o 1 proc. do 4495 USD, co wskazuje, że część uczestników rynku nadal zabezpiecza się przed ryzykiem geopolitycznym i niepewnością dotyczącą dalszego przebiegu konfliktu.