Indeksy giełdowe w Stanach Zjednoczonych pokazały zróżnicowany obraz. Dow Jones spadł w piątek o 0,6 proc., S&P 500 zakończył sesję praktycznie bez zmian, natomiast Nasdaq Composite zyskał 0,3 proc. W ujęciu tygodniowym wszystkie trzy główne indeksy zanotowały spadki odpowiednio o 0,5 proc., 0,4 proc. i 0,1 proc. Słabość była widoczna również w Europie, gdzie indeks Eurostoxx 50 obniżył się w piątek o 0,1 proc., a w całym tygodniu stracił 1,4 proc. Dax przed weekendem zyskał jednak 0,2 proc. Rynek akcji pozostawał więc w fazie korekty i konsolidacji po wcześniejszych wzrostach, przy braku jednoznacznych impulsów do odbicia.
Na rynku długu sytuacja była relatywnie stabilna. Rentowność amerykańskich obligacji dwuletnich spadła w piątek o 1 punkt bazowy do 3,59 proc. i w skali tygodnia wzrosła jedynie symbolicznie o 1 punkt bazowy. Rentowność obligacji dziesięcioletnich USA obniżyła się o 2 punkty bazowe do 4,22 proc. i zakończyła tydzień bez zmiany. W Europie presja na wzrost rentowności była silniejsza: niemieckie obligacje dziesięcioletnie urosły o 2 punkty bazowe w piątek i łącznie o 7 punktów bazowych w tygodniu.
Wyraźne ruchy obserwowano natomiast na rynku walutowym. Indeks dolara spadł w piątek o 0,8 proc. do poziomu 97,60 i w całym tygodniu stracił 1,8 proc. Euro umocniło się wobec dolara o 70 pipsów w piątek, osiągając poziom 1,1830 (dziś rano 1,1857), a w skali tygodnia zyskało aż 230 pipsów. Największą uwagę inwestorów przyciągał jednak jen japoński. Kurs USD/JPY spadł w piątek o około 270 pipsów do 155,70, a w całym tygodniu osunął się o 240 pipsów. Nowy tydzień rozpoczął się dalszym spadkiem notowań tej pary walutowej w okolice 154,00, co odzwierciedla rosnącą nerwowość rynku i obawy przed możliwą interwencją władz Japonii.
Te obawy zostały wzmocnione w weekend przez wypowiedź wicepremier Japonii, Sanae Takaichi, która zapowiedziała gotowość do podjęcia „wszelkich niezbędnych działań” w odpowiedzi na spekulacyjne i nadmierne ruchy rynkowe. Nie sprecyzowała jednak, czy chodzi o rynek walutowy, czy o rynek japońskich obligacji skarbowych, co tylko zwiększyło niepewność. Jednocześnie Bank Japonii pozostawił stopy procentowe bez zmian na poziomie 0,75 proc., zgodnie z oczekiwaniami rynku. Prezes banku, Kazuo Ueda, nie zadeklarował terminu kolejnej podwyżki stóp, ale zwrócił uwagę na ryzyka związane ze słabym jenem, w szczególności na możliwość wzrostu cen importu i presji inflacyjnej.
Reakcja rynku na decyzję Banku Japonii była gwałtowna i zmienna. Po ogłoszeniu decyzji kurs USD/JPY początkowo wzrósł powyżej 159,00, by następnie gwałtownie spaść do 157,50, a później do 155,70 na zamknięciu sesji w Nowym Jorku. Rentowność dziesięcioletnich obligacji japońskich wzrosła w piątek o 1 punkt bazowy do 2,26 proc. i w skali tygodnia zwiększyła się o 7 punktów bazowych. Z kolei rentowność czterdziestoletnich obligacji spadła w piątek o 7 punktów bazowych do 3,94 proc., choć w całym tygodniu była wyższa o niemal 13 punktów bazowych. Rynek odebrał przekaz Banku Japonii jako lekko "jastrzębi", na co wpłynęły komentarze Uedy o jenie, niewielkie rewizje w górę prognoz inflacji i wzrostu gospodarczego oraz jeden głos za podwyżką stóp o 25 punktów bazowych do 1 proc.
Bank Japonii zrewidował prognozy wzrostu gospodarczego na kolejne lata fiskalne. Dla roku 2025/2026 oczekiwany wzrost PKB podniesiono do 0,9 proc. z 0,7 proc., dla 2026/2027 do 1,0 proc. z 0,7 proc., natomiast dla 2027–2028 obniżono do 0,8 proc. z 1,0 proc. Prognozy inflacji pozostały bez zmian na poziomie 2,7 proc. dla 2025/2026, zostały nieznacznie podniesione do 1,9 proc. dla 2026/2027 i utrzymane na 2,0 proc. dla 2027/2028.
Na rynku surowców zdecydowanie wyróżniało się złoto, które po raz kolejny było największym beneficjentem rynkowej niepewności. Cena kruszcu wzrosła w piątek o 1 proc. do 4 987 dolarów za uncję, a w całym tygodniu aż o 8,5 proc., kontynuując trzytygodniową serię wzrostów. Dziś rano metal szlachetny kontynuuje wzrosty czego skutkiem jest poziom ponad 5070 USD za uncję. Również ropa naftowa Brent zyskała na wartości 2,8 proc. do 65,88 dolarów za baryłkę i notując wzrost o 2,7 proc. w skali tygodnia.
Dane makroekonomiczne z USA były mieszane, ale ogólnie nie wywołały silnych reakcji rynkowych. Indeks aktywności przemysłowej oddziału Rezerwy Federalnej w Kansas City spadł w styczniu do zera, poniżej oczekiwań rynku. Wstępne wskaźniki PMI dla przemysłu i usług utrzymały się na poziomach wskazujących na umiarkowaną ekspansję, choć odczyty dla sektora usług okazały się nieco słabsze od prognoz. Pozytywnym zaskoczeniem była rewizja w górę indeksu nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan do najwyższego poziomu od pięciu miesięcy, przy jednoczesnym spadku oczekiwań inflacyjnych zarówno w horyzoncie rocznym, jak i pięcioletnim. Z drugiej strony, wskaźnik wyprzedzający koniunktury spadł w listopadzie o 0,3 proc. miesiąc do miesiąca, sygnalizując utrzymujące się ryzyka dla wzrostu gospodarczego.
W nadchodzącym tygodniu uwaga rynku skoncentruje się na danych z USA oraz na posiedzeniu Rezerwy Federalnej. Oczekuje się, że Fed pozostawi przedział stóp procentowych bez zmian na poziomie 3,50-3,75 proc., a kluczowe znaczenie będzie miała konferencja prasowa przewodniczącego Jerome’a Powella, ponieważ nie zostaną opublikowane nowe prognozy. Inwestorzy będą analizować ton wypowiedzi pod kątem sygnałów dotyczacych przyszłej ścieżki polityki pieniężnej.
Na rynku walutowym warto również zwrócić uwagę na dolara australijskiego, który pozostawał wyraźnie silny. Kurs AUD/USD wzrósł w piątek o kolejne 50 pipsów do 0,6890, po wcześniejszym wzroście o 80 pipsów w czwartek, a w całym tygodniu zyskał 210 pipsów. Umocnienie to jest napędzane rosnącymi oczekiwaniami na podwyżkę stóp procentowych przez bank centralny Australii. Rynek kontraktów OIS wycenia obecnie około 58 proc. prawdopodobieństwa podwyżki o 25 punktów bazowych na najbliższym posiedzeniu 3 lutego oraz łączną skalę zacieśnienia polityki pieniężnej o około 58 punktów bazowych do końca roku.
Złoty stracił wzgledem euro. Para EUR/PLN znajduje się dziś na poziomie 4,2130. Nasza waluta byłą jednak silniejsza w relacji do dolara amerykańskiego. Notowania USD/PLN w poniedziałek rano osiągnęły wartość 3,54.