Cena ropy Brent spadła o ponad 5 proc., schodząc poniżej 80 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od początku marca. W ciągu zaledwie czterech ostatnich sesji notowania obniżyły się o ponad 15 proc. Inwestorzy coraz mocniej zakładają, że porozumienie amerykańsko-irańskie doprowadzi do wznowienia eksportu irańskiej ropy oraz pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw surowców energetycznych.
Spadek cen energii został pozytywnie odebrany przez rynek akcji, ponieważ zmniejsza ryzyko ponownego wzrostu inflacji. Szczególnie skorzystały na tym sektory cykliczne oraz spółki przemysłowe. W efekcie indeks DJIA wzrósł o 0,6 proc. i zakończył sesję na rekordowym poziomie tuż poniżej 52 tys. punktów.
Znacznie słabiej zachowywały się jednak spółki technologiczne. Inwestorzy realizowali zyski w sektorze półprzewodników oraz firmach związanych ze sztuczną inteligencją, co przełożyło się na spadek szerokiego indeksu S&P 500 o 0,6 proc. oraz zniżkę indeksu Nasdaq Composite o 1,2 proc. Europejskie giełdy radziły sobie lepiej – indeks Euro Stoxx 50 wzrósł o 0,5 proc.
Na rynku obligacji widoczny był umiarkowany spadek rentowności. Rentowność amerykańskich obligacji dwuletnich obniżyła się o 1,5 punktu bazowego do 4,05 proc., natomiast rentowność papierów dziesięcioletnich spadła o ponad 3 punkty bazowe do 4,44 proc. Podobne ruchy obserwowano w Europie - rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich spadła do 2,93 proc., a brytyjskich do 4,79 proc.
W centrum uwagi inwestorów znajduje się teraz posiedzenie Fed. Rynek niemal jednomyślnie oczekuje utrzymania stóp procentowych w przedziale 3,50 - 3,75 proc. Znacznie większe znaczenie będą miały jednak nowe prognozy gospodarcze oraz sygnały dotyczące przyszłej ścieżki polityki pieniężnej.
Szczególną uwagę przyciąga możliwość, że nowy przewodniczący Fed Kevin Warsh nie przedstawi własnej projekcji stóp procentowych. Byłoby to zgodne z jego wcześniejszą krytyką tzw. wykresu punktowego („dot plot”), który od lat stanowi jedno z głównych narzędzi komunikacji amerykańskiego banku centralnego. Obecnie rynek kontraktów terminowych wycenia około 21 punktów bazowych podwyżek stóp procentowych do końca roku oraz łącznie 27 punktów bazowych do września 2027 roku.
Jednocześnie napływają kolejne informacje dotyczące porozumienia między USA i Iranem. Według doniesień bliskich negocjacjom Iran ma otrzymać czasowe zwolnienia z części sankcji umożliwiające natychmiastowy eksport ropy. Trwają również rozmowy dotyczące dostępu do zamrożonych aktywów oraz utworzenia funduszu rozwojowego o wartości 300 mld dolarów. Prezydent Donald Trump określił porozumienie jako praktycznie zakończone, twierdząc, że zawiera ono „99,9 proc. tego, czego oczekiwał”. Mimo to pełna treść dokumentu nie została jeszcze opublikowana, a obie strony nadal różnią się w interpretacji niektórych zapisów.
Na rynku walutowym dolar pozostawał względnie stabilny. Indeks dolara obniżył się jedynie o 0,1 proc. do poziomu 99,54 punktu, natomiast kurs euro wzrósł do 1,1610 dolara.
W Azji uwagę przyciągały decyzje Banku Japonii. Bank centralny podniósł stopę procentową o 25 punktów bazowych do 1 proc., czyli najwyższego poziomu od 1995 roku. Decyzja została podjęta stosunkiem głosów 7 do 1. W komunikacie podkreślono ryzyko wzrostu inflacji wynikające z wcześniejszego skoku cen ropy oraz rosnących oczekiwań inflacyjnych. Jednocześnie Bank Japonii utrzymał plan stopniowego ograniczania skupu obligacji skarbowych do marca 2027 roku.
Pomimo podwyżki stóp jen nie zyskał znacząco na wartości, ponieważ inwestorzy nadal zakładają bardzo stopniowy proces dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Rynek wycenia obecnie około 20 punktów bazowych dodatkowych podwyżek stóp procentowych w Japonii do końca roku.
Również Bank Rezerw Australii pozostawił stopy procentowe bez zmian na poziomie 4,35 proc. Władze monetarne przyznały, że gospodarka zaczyna zwalniać pod wpływem wcześniejszych podwyżek stóp, ale jednocześnie podkreśliły, że inflacja nadal pozostaje zbyt wysoka. RBA przyjął obecnie strategię „poczekamy i zobaczymy”, obserwując wpływ wcześniejszego zacieśniania polityki pieniężnej oraz skutki zaburzeń na rynku energii. Po podwyżkach o łącznie 75 punktów bazowych od początku roku rynek wycenia jeszcze około 13 punktów bazowych dodatkowego zacieśnienia do końca roku.
Dzisiejsza sesja może okazać się kluczowa dla rynków finansowych. Spadające ceny ropy obniżają ryzyko inflacyjne i wspierają wyceny akcji, jednak o dalszym kierunku notowań zdecydują przede wszystkim sygnały płynące z Fed. Jeżeli Kevin Warsh przyjmie bardziej łagodne stanowisko niż oczekują inwestorzy, może to wesprzeć zarówno rynek akcji, jak i obligacji oraz metale szlachetne. Jeśli jednak nowy przewodniczący podkreśli konieczność dalszej walki z inflacją, rynki mogą szybko skorygować swoje obecne, stosunkowo optymistyczne oczekiwania.