Największym źródłem presji na rynku akcji pozostawały spółki technologiczne. Inwestorzy coraz częściej kwestionują wysokie wyceny firm związanych ze sztuczną inteligencją oraz zdolność rynku do absorpcji kolejnej fali dużych debiutów giełdowych w sektorze AI. Szczególnie mocno ucierpiały przedsiębiorstwa półprzewodnikowe – indeks Philadelphia Semiconductor Index stracił 3,6 proc., odzwierciedlając rosnące wątpliwości dotyczące dalszego tempa wzrostu sektora.
Na szerokim rynku amerykańskim również dominowały spadki. Indeks Dow Jones Industrial Average obniżył się o 1,9 proc., S&P 500 stracił 1,6 proc., natomiast technologiczny Nasdaq spadł o 2,0 proc. W Europie sytuacja była nieco stabilniejsza, choć również negatywna. Euro Stoxx 50 zakończył dzień spadkiem o 0,7 proc.
Dodatkowym czynnikiem pogarszającym nastroje były wydarzenia geopolityczne. Stany Zjednoczone przeprowadziły drugi dzień z rzędu ataki na cele w Iranie. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że działania militarne będą kontynuowane „bardzo zdecydowanie”, dopóki nie zostanie osiągnięty postęp w rozmowach dotyczących tymczasowego porozumienia pokojowego. Oznacza to dalsze oddalanie perspektywy przywrócenia zawieszenia broni obowiązującego od kwietnia i zwiększa ryzyko długotrwałych zakłóceń transportu przez Cieśninę Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków eksportu ropy naftowej na świecie.
W rezultacie ceny ropy Brent wzrosły o 1,8 proc., osiągając poziom 93,10 dolarów za baryłkę. Rynek coraz wyraźniej uwzględnia ryzyko ograniczenia podaży surowca, co może przełożyć się na dalszą presję inflacyjną w gospodarkach rozwiniętych.
Dane inflacyjne opublikowane w Stanach Zjednoczonych nie przyniosły inwestorom większej ulgi. Inflacja konsumencka CPI w maju wyniosła 4,2 proc. rok do roku, zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów, ale jednocześnie był to najwyższy odczyt od maja 2023 roku. Miesiąc wcześniej wskaźnik wynosił 3,8 proc. Inflacja bazowa, nieuwzględniająca cen żywności i energii, wzrosła do 2,9 proc. rok do roku z 2,8 proc. miesiąc wcześniej, również zgodnie z prognozami.
Choć dane nie zaskoczyły rynku, potwierdziły, że proces dezinflacji w amerykańskiej gospodarce wyhamował. W efekcie inwestorzy nadal oczekują dalszego zacieśniania polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną. Kontrakty terminowe na stopę funduszy federalnych wskazują obecnie na podwyżki stóp procentowych o łącznie 28 punktów bazowych do końca roku oraz około 45 punktów bazowych do września 2027 roku.
Rosnące ceny ropy i perspektywa wyższych stóp procentowych przełożyły się na wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowność dwuletnich papierów wzrosła o 2,5 punktu bazowego do około 4,14 proc., natomiast rentowność dziesięcioletnich obligacji zwiększyła się o 3,6 punktu bazowego do 4,55 proc.
Podobny ruch obserwowano na europejskich rynkach długu. Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich wzrosła do 3,08 proc., natomiast brytyjskich do 4,93 proc.
W centrum uwagi inwestorów znajduje się obecnie Europejski Bank Centralny. Rynek oczekuje podwyżki stopy depozytowej o 25 punktów bazowych do poziomu 2,25 proc. Notowania instrumentów rynku pieniężnego wskazują, że do końca roku inwestorzy oczekują łącznie około 67 punktów bazowych dalszych podwyżek, a do kwietnia 2027 roku około 83 punktów bazowych.
W Kanadzie sytuacja była bardziej przewidywalna. Bank Kanady pozostawił główną stopę procentową bez zmian na poziomie 2,25 proc., zgodnie z oczekiwaniami rynku.
Na rynku walutowym dolar amerykański pozostawał względnie stabilny. Indeks dolara utrzymał się w pobliżu poziomu 99,95 punktu. Kurs euro do dolara nieznacznie spadł do około 1,1530.
W Azji uwagę przyciąga Japonia. Kurs dolara wobec jena wzrósł do 160,60. Dodatkowym czynnikiem niepewności jest informacja o hospitalizacji prezesa Banku Japonii Kazuo Uedy, który prawdopodobnie nie będzie uczestniczył w najbliższym posiedzeniu banku centralnego. Rynek wycenia obecnie około 73-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych oraz łączne zacieśnienie polityki pieniężnej o około 45 punktów bazowych do końca roku.
Waluty surowcowe znalazły się pod presją pogarszających się nastrojów inwestycyjnych. Kurs dolara australijskiego spadł poniżej poziomu 0,70 dolara amerykańskiego, odzwierciedlając ucieczkę kapitału od bardziej ryzykownych aktywów.
Interesująco zachowywał się rynek złota. Mimo eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie cena kruszcu spadła aż o 4,4 proc., do 4072 dolarów za uncję. Oznacza to, że od historycznego maksimum osiągniętego 28 stycznia na poziomie 5417 dolarów złoto straciło już ponad 25 proc. Od momentu rozpoczęcia wojny pomiędzy USA a Iranem cena metalu obniżyła się o około 23 proc., co sugeruje, że inwestorzy koncentrują się obecnie bardziej na wysokich realnych stopach procentowych niż na tradycyjnej funkcji złota jako bezpiecznej przystani.
Pozytywnym sygnałem dla rynku obligacji był natomiast bardzo udany przetarg amerykańskich obligacji dziesięcioletnich o wartości 39 miliardów dolarów. Wskaźnik popytu do podaży wzrósł do 2,57 z 2,43 podczas poprzedniej aukcji, a inwestorzy zagraniczni nabyli 78,2 proc. całej emisji – najwięcej od września 2025 roku. Pokazuje to, że pomimo obaw inflacyjnych globalny popyt na amerykański dług pozostaje bardzo silny.
W najbliższych godzinach inwestorzy będą koncentrować się na kolejnych danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. Kluczowe znaczenie będą miały publikacje inflacji producenckiej PPI oraz liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wyniki tych raportów mogą istotnie wpłynąć na oczekiwania dotyczące dalszych decyzji Rezerwy Federalnej i kierunku notowań na światowych rynkach finansowych.