Na globalnych rynkach finansowych dominował wyraźny tryb risk off, co przełożyło się na spadki na giełdach akcji oraz wzrost rentowności obligacji skarbowych USA. Głównym czynnikiem pogarszającym nastroje była ponowna eskalacja napięć w rejonie Cieśniny Ormuz, a także wyraźna przecena spółek technologicznych, zwłaszcza z sektora oprogramowania. Indeksy giełdowe w Stanach Zjednoczonych zakończyły sesję na minusie. Dow Jones Industrial Average oraz S&P 500 spadły po 0,4 proc., natomiast Nasdaq Composite stracił 0,9 proc. Również europejski indeks Eurostoxx 50 zanotował spadek o 0,2 proc.
Na rynku długu obserwowano wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wzdłuż całej krzywej. Papiery 2 letnie wzrosły o niemal 4 punkty bazowe do poziomu 3,83 proc., a 10 letnie o 2 punkty bazowe do 4,32 proc. W Europie rentowność niemieckich obligacji 10 letnich pozostała stabilna na poziomie 3,01 proc., podczas gdy brytyjskie obligacje 10 letnie wzrosły o 3 punkty bazowe do 4,94 proc. Umocnieniu uległ również dolar amerykański. Indeks dolara wzrósł o 0,2 proc. do 98,77, a kurs EUR/USD spadł o około 20 pipsów do poziomu 1,1680.
Kluczowym czynnikiem geopolitycznym pozostaje sytuacja wokół Iranu. Ceny ropy Brent wzrosły o 3,1 proc. do poziomu 105,07 dolara za baryłkę, kontynuując wzrostowy trend. W skali tygodnia notowania surowca wzrosły już o 16 proc. Wzrost ten jest bezpośrednio związany z działaniami militarnymi USA, w tym przejęciem tankowca przewożącego irańską ropę na Oceanie Indyjskim oraz nasileniem blokady transportu morskiego Iranu. Dodatkowo prezydent USA zapowiedział zdecydowane działania wobec jednostek zagrażających żegludze w Cieśninie Ormuz, co zwiększa ryzyko dalszej eskalacji konfliktu.
Pomimo napięć pojawił się także umiarkowanie pozytywny sygnał polityczny. Zawieszenie broni pomiędzy Izraelem a Libanem zostało przedłużone o trzy tygodnie, a strony konfliktu mają prowadzić dalsze rozmowy w Białym Domu. Jednak negocjacje pokojowe pomiędzy USA a Iranem pozostają w impasie, a strona irańska wskazuje działania militarne i retorykę USA jako główną przeszkodę w osiągnięciu porozumienia.
W kontekście polityki pieniężnej rosnące ceny energii zaczynają wpływać na oczekiwania inflacyjne. Prezydent USA zasugerował, że Amerykanie powinni przygotować się na wyższe ceny paliw w najbliższym czasie. W efekcie rynek znacząco ograniczył oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych. Kontrakty terminowe wskazują obecnie jedynie 6 punktów bazowych cięć do końca roku wobec 14 punktów bazowych jeszcze na początku tygodnia.
Dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych miały mieszany wydźwięk. Indeks aktywności gospodarczej Chicago Fed spadł do poziomu minus 0,20, wskazując na lekkie osłabienie koniunktury. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła nieznacznie do 214 tysięcy. Z drugiej strony wskaźniki koniunktury dla przemysłu i usług (PMI) pozytywnie zaskoczyły, rosnąc odpowiednio do 54,0 oraz 51,3, co sugeruje pewne ożywienie aktywności gospodarczej.
Na rynku walutowym dolar pozostawał silny. Kurs USD/JPY wzrósł do poziomu 159,70, przy czym japońskie władze finansowe sygnalizują gotowość do reakcji na spekulacyjne osłabienie jena. Z kolei dolar australijski osłabił się do poziomu 0,7130 wobec dolara amerykańskiego (AUD/USD).
W najbliższym czasie uwaga inwestorów skupi się na kolejnych danych makroekonomicznych z USA, w tym indeksie aktywności usługowej Fed z Kansas City oraz finalnym odczycie nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan. Konsensus rynkowy zakłada niewielką rewizję w górę, jednak poziom wskaźnika pozostaje bliski historycznych minimów, co podkreśla utrzymującą się niepewność wśród gospodarstw domowych.