Impulsem do tej zmiany była niespodziewana decyzja prezydenta USA, Donalda Trumpa, o wycofaniu 48 godzinnego ultimatum dotyczącego bombardowania irańskiej infrastruktury energetycznej. Zamiast tego ogłoszono pięciodniowe „okno dyplomatyczne”, mające umożliwić prowadzenie zakulisowych negocjacji. Informacja ta natychmiast przełożyła się na gwałtowną reakcję rynków, ceny ropy Brent spadły w trakcie dnia o ponad 10 proc., schodząc poniżej poziomu 100 USD za baryłkę, co odzwierciedlało szybkie wygaszanie premii za ryzyko geopolityczne.
Jednak mimo poprawy nastrojów, fundamenty sytuacji pozostają kruche. Administracja USA sugeruje, że prowadzone są rozmowy z udziałem wysokich rangą przedstawicieli, w tym Jareda Kushnera oraz specjalnego wysłannika do spraw Bliskiego Wschodu Steve’a Witkoffa, a także nieujawnionego irańskiego urzędnika. Według tej narracji możliwe byłoby nawet wspólne zarządzanie strategiczną cieśniną Ormuz, co miałoby fundamentalne znaczenie dla globalnych przepływów ropy. Sam Trump podkreślił, że zawarcie porozumienia doprowadziłoby do gwałtownego spadku cen surowca.
Jednocześnie strona irańska zdecydowanie zaprzeczyła istnieniu jakichkolwiek negocjacji, określając te doniesienia jako manipulację rynkową. Przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf nazwał je wręcz „fałszywymi informacjami” mającymi wpływać na ceny ropy i aktywów finansowych. Dodatkowo napięcia podtrzymuje stanowisko Izraela, który potwierdził kontynuację operacji militarnych, co stoi w sprzeczności z amerykańską narracją o deeskalacji. To wszystko sprawia, że zmienność na rynkach pozostaje podwyższona, a obecne odbicie może mieć charakter krótkotrwały.
Na rynkach akcji widoczna była wyraźna poprawa sentymentu. Indeksy w USA, Dow Jones Industrial Average, S&P 500 oraz Nasdaq, wzrosły odpowiednio o 1,4 proc., 1,2 proc. i 1,4 proc. Europejski Euro Stoxx 50 zyskał 1,3 proc., odrabiając wcześniejsze straty i korzystając z poprawy nastrojów za oceanem.
Na rynku walutowym dolar amerykański wyraźnie się osłabił. Indeks dolara spadł o 0,7 proc. do poziomu 98,95, a kurs EUR/USD wzrósł do 1,1610. Ruch ten był konsekwencją spadku awersji do ryzyka oraz obniżenia rentowności obligacji USA. Para USD/JPY spadła do 158,40, natomiast dolar australijski nieznacznie stracił wobec dolara amerykańskiego.
Rynek długu odzwierciedlił zmianę oczekiwań inwestorów, rentowność dwuletnich obligacji USA spadła do 3,85 proc., a dziesięcioletnich do 4,34 proc. Podobny ruch obserwowano w Europie, rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich obniżyła się do 3,01 proc., a brytyjskich do 4,92 proc.
Na rynku surowców, poza gwałtownym spadkiem cen ropy, widoczna była również korekta na złocie, które potaniało o 1,9 proc., co wskazuje na odpływ kapitału z bezpiecznych aktywów. Srebro natomiast zyskało 1,8 proc., co może sugerować bardziej złożoną strukturę popytu, częściowo związaną z jego zastosowaniem przemysłowym.
Dane makroekonomiczne z USA nie wsparły rynku. Indeks aktywności gospodarczej Chicago Fed spadł do minus 0,11, co sygnalizuje tempo wzrostu poniżej trendu. Dodatkowo wydatki na budownictwo w styczniu obniżyły się o 0,3 proc. miesiąc do miesiąca, co wskazuje na słabnącą aktywność inwestycyjną.
W nadchodzących godzinach inwestorzy będą koncentrować się na kolejnych publikacjach makroekonomicznych, w tym indeksach aktywności sektora usług, danych o zatrudnieniu ADP oraz wskaźnikach PMI i regionalnych indeksach przemysłowych, które mogą dostarczyć dodatkowych sygnałów co do kondycji amerykańskiej gospodarki.
Obserwowane odbicie rynkowe ma charakter reakcji na chwilowe złagodzenie napięć geopolitycznych, jednak brak potwierdzenia negocjacji oraz utrzymujące się ryzyka militarne sprawiają, że sytuacja pozostaje niestabilna, a inwestorzy powinni zachować ostrożność wobec trwałości obecnego optymizmu.