Impuls do tak silnego wzrostu cen surowca stanowiły doniesienia z końca ubieglego tygodnia oraz z weekendu, według których część państw planuje ograniczyć wydobycie ropy naftowej. Decyzja ta miałaby wynikać z zamknięcia cieśniny Ormuz oraz z malejących możliwości magazynowania surowca. Informacje te wywołały silną reakcję na rynkach azjatyckich, indeks Nikkei 225 spadł aż o 5,2 proc.
W miarę upływu dnia sytuacja zaczęła się jednak stabilizować. Kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy giełdowe odbiły od najniższych poziomów, gdy ceny ropy zaczęły się cofać. Dodatkowym czynnikiem poprawiającym nastroje inwestorów były wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który zasugerował, że konflikt z Iranem może zostać rozwiązany „bardzo szybko”. Wraz ze spadkiem cen ropy osłabił się również dolar amerykański oraz spadły rentowności amerykańskich obligacji skarbowych.
W wywiadzie telefonicznym dla CBS News prezydent Trump stwierdził, że główne cele militarne operacji zostały w dużej mierze osiągnięte. Jak podkreślił, konflikt jest „praktycznie zakończony”, a działania wojskowe przebiegają znacznie szybciej niż pierwotnie zakładano. Według wcześniejszych szacunków administracji amerykańskiej operacja miała potrwać od czterech do pięciu tygodni. Tymczasem jak zaznaczył prezydent, postępy są „znacznie szybsze od harmonogramu”. Trump potwierdził również, że statki ponownie zaczynają przepływać przez cieśninę Ormuz, dodając jednocześnie, że wciąż rozważa możliwość „przejęcia kontroli” nad tym strategicznym szlakiem transportowym.
Podczas pózniejszej konferencji prasowej prezydent zapowiedział szereg działań mających na celu stabilizację rynku energii. Wśród rozważanych kroków znajduje się czasowe zniesienie sankcji związanych z handlem ropą naftową oraz wysłanie okrętów marynarki wojennej USA do eskortowania tankowców przepływających przez cieśninę Ormuz. Trump podkreślił, że konflikt nie zakończy się jeszcze w tym tygodniu, ale jednocześnie zaznaczył, że operacja przebiega zgodnie z planem i szybciej niż zakładano. Zapowiedział również zdecydowaną reakcję militarną w przypadku prób zakłócenia dostaw ropy przez Iran, deklarując możliwość przeprowadzenia „znacznie silniejszych bombardowań”. Jednocześnie wskazał, że jednym z priorytetów jego administracji jest utrzymanie niskich cen energii, które (jego zdaniem) wzrosły „sztucznie w wyniku obecnych wydarzeń”.
Po tych wypowiedziach ceny ropy Brent spadły o ponad 15 proc. względem dziennych maksimów, choć ostatecznie zakończyły dzień na wyższym poziomie niż w poprzedniej sesji.
Równolegle ministrowie finansów państw G7 ogłosili gotowość do podjęcia działań mających na celu stabilizację globalnych dostaw energii. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że kraje grupy będą uważnie monitorować sytuację na rynkach energii oraz w razie potrzeby będą koordynować działania zarówno wewnątrz G7, jak i z partnerami międzynarodowymi. Jedną z potencjalnych opcji pozostaje uwolnienie części strategicznych rezerw ropy naftowej.
Francuski minister finansów Roland Lescure, reprezentujący kraj sprawujący obecnie prezydencję w G7, zaznaczył jednak, że decyzja o wykorzystaniu rezerw jeszcze nie zapadła. Dodał, że sytuacja jest na bieżąco analizowana we współpracy z Międzynarodową Agencją Energetyczną. Dyrektor wykonawczy tej instytucji, Fatih Birol, ostrzegł, że sytuacja w rejonie cieśniny Ormuz stanowi „istotne i rosnące” ryzyko dla globalnego rynku ropy.
W mediach pojawiły się również informacje, że administracja USA rozważa dodatkowe środki mające ograniczyć wzrost cen ropy i benzyny. Wśród analizowanych rozwiązań znajdują się m.in. uwolnienie strategicznych rezerw ropy, czasowe zawieszenie federalnego podatku od paliw oraz potencjalne zaangażowanie Departamentu Skarbu USA na rynku kontraktów terminowych na ropę.
Na rynku stóp procentowych kontrakty terminowe na stopę funduszy federalnych wskazuja obecnie na oczekiwania obniżki stóp procentowych w USA o około 29 punktów bazowych do września 2026 roku oraz łącznie o około 43 punkty bazowe do końca 2026 roku. Jeszcze w piątek rynek wyceniał w tym roku obniżki na poziomie około 44 punktów bazowych, podczas gdy tydzień wcześniej oczekiwania sięgały około 61 punktów bazowych.
Na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych indeks Dow Jones wzrósł o 0,5 proc., indeks S&P 500 o 0,8 proc., a technologiczny Nasdaq Composite o 1,4 proc. Europejski indeks Euro Stoxx 50 spadł natomiast o 0,6 proc., kończąc sesję jeszcze przed wypowiedziami prezydenta Trumpa sugerującymi rychłe zakończenie konfliktu.
Na rynku walutowym indeks dolara wzrósł o 0,2 proc. do poziomu 99,18. Kurs EUR/USD wzrósł o około 20 pipsów do 1,1640, po wcześniejszym spadku do poziomu nieco powyżej 1,1500 podczas azjatyckiej części sesji. Złoty zyskał na wartości. Kurs EUR/PLN spadł do 4,25 a USD/PLN do 3,65.
Rentowność dwuletnich obligacji skarbowych USA spadła o 2 punkty bazowe do 3,54 proc., natomiast rentowność obligacji dziesięcioletnich obniżyła się o 4 punkty bazowe do 4,10 proc. Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich pozostała bez zmian na poziomie 2,86 proc.
Cena ropy Brent ostatecznie wzrosła w skali dnia o 6,8 proc., kończąc sesję na poziomie 98,96 USD za baryłkę. Cena złota spadła o 0,6 proc. do 5139 USD, natomiast srebro wzrosło o 2,9 proc. do 86,96 USD.
Wśród danych makroekonomicznych opublikowano lutowy wskaźnik oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych w horyzoncie jednego roku, publikowany przez oddział Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. Oczekiwania te wzrosły do 3,0 proc. rok do roku, podczas gdy poprzednio wynosiły 3,1 proc., a konsensus rynkowy zakładał poziom 3,1 proc.
W nadchodzących godzinach inwestorzy będą koncentrować się na publikacji kilku istotnych wskaźników z gospodarki amerykańskiej, w tym indeksu optymizmu małych przedsiębiorstw NFIB, tygodniowej zmiany zatrudnienia według raportu ADP oraz danych dotyczących sprzedaży istniejących domów.