Na rynku metali doszło do wyjątkowo silnego ruchu w srebrze, którego cena spadła niemal o 20 proc., całkowicie "kasując" tegoroczne wzrosty. Skala spadku sugeruje wymuszoną likwidację pozycji oraz odpływ kapitału spekulacyjnego w warunkach rosnącej awersji do ryzyka. Złoto również znalazło się pod presją i spadło o 3,7 proc., choć wciąż pozostaje wyraźnie na plusie w ujęciu od początku roku, co potwierdza jego rolę jako długoterminowego zabezpieczenia portfeli, ale niekoniecznie aktywa odpornego na krótkoterminowe szoki płynnościowe. Ropa Brent potaniała o 2,8 proc., co wpisuje się w narrację obaw o globalny popyt i spowolnienie gospodarcze.
W Europie uwagę inwestorów przyciągnęło posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, który zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopę depozytową na poziomie 2 proc. Prezes EBC Christine Lagarde konsekwentnie tonowała znaczenie ostatniego umocnienia euro, podkreślając, że bank nie celuje w konkretny kurs walutowy, a obecne poziomy mieszczą się w długoterminowej średniej relacji euro do dolara. Jednocześnie przyznała, że silniejsza waluta może działać dezinflacyjnie i potencjalnie obniżyć inflację bardziej, niż obecnie się zakłada. Przekaz ECB pozostał ostrożny i wyraźnie uzależniony od napływających danych. Bank określił gospodarkę jako „odporną”, ale nie dał żadnych wskazówek co do dalszej ścieżki stóp procentowych.
Jeszcze bardziej "gołębi" wydźwięk miała decyzja Banku Anglii, który co prawda utrzymał stopę bankową na poziomie 3,75 proc., lecz rozkład głosów (5 do 4) pokazał, jak blisko była obniżka. Gubernator Andrew Bailey wprost zasugerował, że w dalszej części roku istnieje przestrzeń do redukcji stóp, a bank prognozuje inflację bliską celu 2 proc. już w kwietniu, przy jednoczesnym spowolnieniu wzrostu gospodarczego i wzroście bezrobocia. Reakcja rynku walutowego była natychmiastowa. Gunt gwałtownie się osłabił, co odzwierciedlało zmianę oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej. Co istotne, rynek OIS nie dyskontował tak gołębiego scenariusza przed decyzją, a obecnie wycenia łączne obniżki stóp o 43 pb do końca 2026 roku.
Na rynkach akcji dominowała wyraźna korekta. Amerykańskie indeksy spadły odpowiednio o 1,2 proc., 1,2 proc. oraz 1,6 proc., potwierdzając, że to sektor technologiczny pozostaje głównym źródłem zmienności. Europejski rynek akcji również zakończył sesję na minusie. Eurostoxx 50 stracił 0,8 proc. a niemiecki Dax został przeceniony o 0,5 proc. Umocnienie dolara było umiarkowane. Indeks dolara wzrósł o 0,2 proc. do 97,82 a eurodolar spadł o około 30 pipsów do 1,1780.
Na rynku długu wyraźnie było widać klasyczną reakcję ucieczki do bezpiecznych aktywów. Rentowności amerykańskich obligacji dwuletnich spadły o 10 pb do 3,45 proc., a dziesięcioletnich o ponad 9 pb do 4,18 proc., sygnalizując rosnące oczekiwania na łagodniejszą politykę pieniężną w przyszłości oraz obawy o perspektywy wzrostu. W Europie ruchy były bardziej stonowane – rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich spadła o 2 pb do 2,84 proc.
Dane makroekonomiczne z USA wzmocniły ostrożny obraz gospodarki. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła do 231 tys., wyraźnie powyżej oczekiwań rynku, a raport JOLTS pokazał dalszy spadek liczby wakatów do 6,542 mln oraz rewizje w dół danych za poprzednie miesiące. Stabilne wskaźniki odejść z pracy i zwolnień sugerują, że rynek pracy nie załamuje się gwałtownie, ale stopniowo traci impet, co jest spójne z narracją o schładzaniu koniunktury.
Prezes Narodowy Bank Polski Adam Glapiński ocenił, że jeśli marcowa projekcja inflacji nie przyniesie niepokojących sygnałów, możliwa jest obniżka stóp procentowych już w marcu. Docelowy poziom stopy referencyjnej nadal postrzegany jest w okolicach 3,50 proc. RPP zakłada, że inflacja pozostanie bliska celu 2,5 proc., co otwiera przestrzeń do dalszego luzowania polityki pieniężnej. Decyzje będą jednak uzależnione od nowych danych o inflacji, wynagrodzeniach i rewizji koszyka inflacyjnego GUS.
Na rynku walutowym uwagę zwraca zachowanie jena, który mimo spadku rentowności amerykańskich obligacji nie zyskał, a USD/JPY wzrósł do 157,00. Inwestorzy koncentrują się na niedzielnych wyborach parlamentarnych w Japonii i potencjalnym silnym zwycięstwie koalicji rządzącej, co może oznaczać kontynuację dotychczasowej polityki gospodarczej i monetarnej. Waluty surowcowe, takie jak dolar australijski, znalazły się pod presją w ślad za spadkiem apetytu na ryzyko.
Całościowo obraz rynku wskazuje na rosnącą niepewność co do perspektyw globalnego wzrostu i coraz większą wrażliwość aktywów ryzykownych na sygnały spowolnienia. Inwestorzy wyraźnie przechodzą w tryb defensywny, a najbliższe dane – w tym odczyt nastrojów konsumentów z Uniwersytetu Michigan oraz opóźniony raport z rynku pracy – mogą zadecydować, czy obecna korekta przerodzi się w głębszą fazę de-riskingu.