W praktyce oznacza to, że rynki pozostają zakładnikami wydarzeń geopolitycznych. Każda oznaka deeskalacji mogłaby poprawić nastroje inwestorów, obniżyć premię za ryzyko na rynku ropy i wesprzeć aktywa bardziej ryzykowne. Z kolei ponowna eskalacja konfliktu mogłaby szybko podnieść ceny surowców energetycznych, zwiększyć presję inflacyjną i wywołać odpływ kapitału w stronę bezpiecznych aktywów, takich jak dolar amerykański czy obligacje skarbowe USA.
W ubiegłym tygodniu uwaga rynku przesunęła się jednak chwilowo z Bliskiego Wschodu na Rezerwę Federalną. Posiedzenie FOMC ponownie uruchomiło dyskusję o przyszłej polityce pieniężnej oraz niezależności Fed. Szczególnie istotne okazały się spekulacje dotyczące przyszłego kierownictwa banku centralnego. Rynek odebrał sytuację jako przygotowanie gruntu pod objęcie funkcji przewodniczącego Fed przez Kevina Warsha, który jest postrzegany jako kandydat bardziej zgodny z oczekiwaniami Białego Domu. Jednocześnie Jerome Powell zapowiedział, że po zakończeniu kadencji przewodniczącego zamierza pozostać w Radzie Gubernatorów Fed, co odbiega od dotychczasowej praktyki i może oznaczać próbę zachowania ciągłości polityki monetarnej oraz stabilności instytucjonalnej banku centralnego.
Na chwilę powrócił również temat ceł handlowych. Prezydent USA wyraził niezadowolenie z wypowiedzi niemieckiego kanclerza i zagroził nowymi taryfami na europejskie samochody oraz ciężarówki. Choć rynek zareagował na te komentarze stosunkowo spokojnie, przypomina to, że ryzyko napięć handlowych między USA a Europą wciąż istnieje i może ponownie stać się źródłem zmienności dla euro oraz europejskiego sektora eksportowego.
W najbliższych dniach inwestorzy będą również koncentrować się na danych makroekonomicznych z USA, przede wszystkim na rynku pracy. Cykl publikacji rozpoczął raport JOLTS dotyczący liczby wakatów, który został odebrany jako umiarkowanie słaby sygnał dla gospodarki. Następnie rynek otrzyma raport ADP dotyczący zatrudnienia w sektorze prywatnym, a kulminacją tygodnia będą piątkowe oficjalne dane payrolls.
Teoretycznie mocny raport ADP mógłby chwilowo wesprzeć dolara, ponieważ sugerowałby utrzymującą się odporność amerykańskiego rynku pracy. Z kolei słabszy raport payrolls mógłby ponownie wywołać presję spadkową na USD poprzez wzrost oczekiwań na łagodniejszą politykę Fed. Problem polega jednak na tym, że dane z rynku pracy w ostatnich miesiącach były wyjątkowo niestabilne i często wysyłały sprzeczne sygnały. Zatrudnienie rosło, ale w tempie niewystarczającym do jednoznacznego określenia kierunku gospodarki.
W efekcie nawet kolejne publikacje mogą nie przynieść inwestorom wyraźniejszych odpowiedzi. Jeżeli kwietniowy wzrost zatrudnienia okaże się ponownie umiarkowany, rynek prawdopodobnie pozostanie w obecnym stanie niepewności, bez wyraźnego przekonania co do dalszego kierunku polityki Fed. Oznacza to, że poza ewentualnymi dużymi zaskoczeniami w danych wpływ publikacji makroekonomicznych na dolara może pozostać ograniczony.
Z perspektywy rynku walutowego kluczowy wniosek pozostaje niezmienny: dopóki nie pojawią się wyraźne sygnały zakończenia lub eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, wszystkie pozostałe tematy schodzą na drugi plan. To właśnie rozwój sytuacji wokół Iranu prawdopodobnie zdecyduje o kolejnym większym ruchu na parze EUR/USD. Obecnie kurs pozostaje zamknięty w szerokiej konsolidacji obserwowanej od kilku tygodni, a dopiero wyraźna deeskalacja lub przeciwnie ponowne zaostrzenie konfliktu może doprowadzić do trwałego wybicia z tego zakresu.