Głównym punktem uwagi był raport ADP, według którego zatrudnienie w sektorze prywatnym USA wzrosło w czerwcu o 98 tys. miejsc pracy. Wynik ten był niższy od oczekiwań analityków i słabszy niż w poprzednim miesiącu, co może sugerować stopniowe ochłodzenie rynku pracy. Największy wzrost zatrudnienia odnotowano w edukacji i ochronie zdrowia, gdzie przybyło 48 tys. miejsc pracy. Dodatnie wyniki zanotowały również handel, transport i usługi komunalne oraz sektor finansowy. Pod względem wielkości przedsiębiorstw najmocniej wyróżniały się najmniejsze firmy, zatrudniające od 1 do 19 pracowników, które dodały 38 tys. etatów. Firma Challenger, Gray & Christmas podała, że liczba zapowiedzianych zwolnień w USA spadła w czerwcu o 53%. Oznacza to, że choć tempo tworzenia nowych miejsc pracy słabnie, firmy nie zwiększają gwałtownie planów redukcji zatrudnienia. Dla inwestorów taki zestaw danych tworzy mieszany obraz: gospodarka nadal generuje miejsca pracy, ale dynamika zatrudnienia jest słabsza, co może budzić obawy o tempo wzrostu w kolejnych miesiącach. Raport PMI dla przemysłu znalazł sie na poziomie 53,9 pkt.
Na rynku walutowym dolar zyskał wobec euro. Kurs EUR/USD spadł o 0,34%, do 1,13838. Ruch ten pokazywał, że mimo słabszych danych z rynku pracy amerykańska waluta nadal korzystała z ostrożnego nastawienia inwestorów oraz oczekiwania na dalsze sygnały ze strony Rezerwy Federalnej. Przewodniczący Rezerwy Federalnej USA Kevin Warsh w czasie forum ECB w Sintrze podkreślił, że osoby zakładające, iż bank centralny byłby skłonny zaakceptować cel inflacyjny powyżej 2%, byłyby rozczarowane. Prezes Fed zapewnił, że bank centralny będzie dążył do przywrócenia stabilności cen w Stanach Zjednoczonych. Jak zaznaczył, właśnie do tego zobowiązał się Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC). Warsh nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy jego pierwsza konferencja prasowa miała jastrzębi wydźwięk. Zwrócił jednak uwagę, że choć oczekiwania dotyczące ryzyka inflacyjnego obniżyły się, Fed nie chce zbyt wcześnie przesądzać o dalszym rozwoju sytuacji. Przewodniczący Fed ocenił również, że Stany Zjednoczone są dobrze przygotowane, by stać się jednym z głównych beneficjentów globalnego wyścigu w dziedzinie sztucznej inteligencji. Zaznaczył jednocześnie, że otwarte pozostaje pytanie, kiedy szybki rozwój AI zacznie wyraźniej wpływać na rynek pracy oraz inflację.
Jednym z najważniejszych tematów jest plan Meta Platforms dotyczący wejścia na rynek usług chmurowych związanych ze sztuczną inteligencją. Spółka pracuje nad uruchomieniem biznesu, który sprzedawałby dostęp do mocy obliczeniowej AI oraz własnych modeli sztucznej inteligencji. Taki ruch oznaczałby wejście Meta w bezpośrednią konkurencję z największymi dostawcami chmury, takimi jak Amazon Web Services, Microsoft Azure i Google Cloud. Strategicznie byłby to ważny krok, ponieważ Meta mogłaby częściowo monetyzować ogromne inwestycje w infrastrukturę AI i uniezależniać się od tradycyjnych źródeł przychodów reklamowych. Meta zyskuje ponad 7,3%.
Pod presją regulacyjną pozostaje natomiast Google, należący do Alphabetu. Spółka została zobowiązana do zapłaty prawie 2 mld dolarów jednostce Pricerunner należącej do Klarna Group. Spór dotyczył nadużycia pozycji rynkowej przez Google na rynku porównywarek cenowych. Dla inwestorów jest to kolejny przykład rosnących kosztów regulacyjnych, z jakimi mierzą się największe firmy technologiczne. Choć podstawowy biznes Alphabetu pozostaje bardzo silny, kolejne postępowania antymonopolowe mogą zwiększać niepewność wokół przyszłych marż i sposobu prowadzenia działalności w Europie oraz na innych rynkach.
Nike przedstawiła zachowawcze prognozy i ostrzegła przed podwyższonym niepokojem konsumentów. Taki przekaz zwiększył obawy inwestorów o tempo naprawy sytuacji w firmie. Spółka nadal mierzy się z wymagającym otoczeniem popytowym, presją na marże oraz koniecznością odbudowy dynamiki sprzedaży. Ostrożny ton zarządu sugeruje, że poprawa wyników może być wolniejsza, niż część rynku wcześniej zakładała. NKE rośnie mimo tego 1,7%. Z kolei Alcoa zgodziła się kupić aktywa South32 związane z boksytem, tlenkiem glinu i aluminium, a wartość transakcji może sięgnąć 5,6 mld dolarów. Przejęcie ma wzmocnić pozycję Alcoa jako jednego z czołowych producentów aluminium. Strategicznie transakcja wpisuje się w oczekiwania dotyczące długoterminowego wzrostu popytu na aluminium, wykorzystywane między innymi w energetyce, transporcie i przemyśle. Znaczenie surowca może dodatkowo rosnąć w warunkach obaw o podaż, nasilonych przez napięcia geopolityczne, w tym konflikt z Iranem. Alcoa traci niecałe 30 minut po starcie Wall Street ponad 9,5%.
Dodatkowym elementem układanki były wypowiedzi Kevina Hassetta, dyrektora Narodowej Rady Ekonomicznej USA. Ocenił on, że gospodarka Stanów Zjednoczonych może wzrosnąć o około 4% w drugiej połowie roku, choć jest to prognoza, a nie potwierdzony fakt. Hassett stwierdził również, że podnoszenie stóp procentowych byłoby błędem, argumentując, że ceny energii powinny ustabilizować się wraz z normalizacją ruchu morskiego w cieśninie Ormuz. Tego typu komentarze wpisują się w szerszą debatę o tym, czy Fed powinien utrzymywać restrykcyjne nastawienie, czy raczej zacząć mocniej uwzględniać ryzyka dla wzrostu gospodarczego.
Nieco lepsze sygnały napłynęły z rynku nieruchomości. Średnia stopa 30-letniego kredytu hipotecznego w USA spadła do 6,57% w tygodniu zakończonym 26 czerwca 2026 r. Był to najniższy poziom od miesiąca i drugi tygodniowy spadek z rzędu. Niższe oprocentowanie może częściowo wspierać popyt na kredyty mieszkaniowe, ale poziom kosztów finansowania nadal pozostaje wysoki. W efekcie liczba wniosków hipotecznych była zasadniczo stabilna, a refinansowania lekko spadły.