Łukasz Zembik o zarabianiu na walutach

Zarabianie na walutach to dynamiczne i satysfakcjonujące zajęcie, które jednak wymaga od tradera włożenia dużo pracy i trudu.

Rozmowa z Łukaszem Zembikiem, Specjalistą ds. strategii rynkowych w Investment University

1. Jak wspominasz swoje początki na rynku walutowym?

Do inwestowania na Forex zachęcił mnie 6-7 lat temu mój przyjaciel, który wówczas mocno zainteresował się zarabianiem na walutach. Stricte o Forexie wiedziałem wtedy stosunkowo niewiele, jednak przekonał mnie styl handlu, czyli dynamiczne, krótkoterminowe inwestycje dostępne 24 h na dobę. Co więcej, zarabianie na walutach wymagało też mniejszych depozytów kapitałowych, co w okresie studiów było dla mnie również ważnym aspektem.

Pierwszy rachunek otworzyłem na siebie, jednak kapitał był w połowie mój, a w połowie mojego innego kolegi, który wiedział o tym jak inwestować na giełdzie jeszcze mniej ode mnie. Przedstawiłem mu wizję rynku Forex jako szybkiej i łatwej do zrozumienia maszynki do zarabiania pieniędzy, w co wówczas, jak większość początkowych inwestorów, głęboko wierzyłem. Rynek z czasem zweryfikował moją wiedzę i wartość strat zaczęła przewyższać osiągane zyski. Wówczas razem z kolegą postanowiliśmy zamknąć rachunek.

Z perspektywy czasu widzę, że postąpiliśmy bardzo słusznie. W tamtym czasie nie miałem wystarczająco dużej wiedzy, by inwestować w przemyślany sposób a sukcesy, które się oczywiście zdarzały, były po prostu szczęśliwym trafem. Choć do tej pory przyjaźnimy się z moim kolegą - współkapitałowcem, ta przygoda nauczyła mnie dwóch rzeczy: że zarabianie na walutach wcale nie jest tak prostą sprawą jak początkowo mogłoby się wydawać, oraz że doświadczenie inwestycyjne warto zyskiwać w oparciu o własne środki, nawet jeśli miałyby być niewielkie.

 

2. Ile czasu potrzebowałeś, żeby poczuć się pewniej na rynku walutowym?

Pierwsze 2 lata były trudne. Zdarzały się nawet momenty, że chciałem się wycofać, ale po przełamaniu słabości zawsze podążałem dalej, stawiając na samokształcenie. Zarabianie na walutach do tego stopnia mnie wciągnęło, że rozpocząłem pracę w domu maklerskim. Kilkuletnie analizowanie wykresów oraz kontakt z innymi traderami pozwoliły mi mocno rozwinąć moje kompetencje oraz poszerzyć praktyczną i teoretyczną wiedzę.

 

3. Co poradziłbyś wszystkim początkującym, by zaczęli zarabiać na walutach?

Zarabianie na walutach wymaga nauki. 7 lat temu rynek Forex był zdecydowanie inny i informacji dostępnych na rynku było relatywnie mało. Teraz początkujący inwestor ma pod tym względem zdecydowanie łatwiej – istnieje ogromna liczba pozycji książkowych, wiele informacji można wyszukać w Internecie, a na rynku pojawiła się bardzo szeroka oferta różnorodnych szkoleń i webinarów. Jeśli mógłbym coś jeszcze radzić początkującym inwestorom, to na pewno zalecałbym dużo cierpliwości. Regularne zyski nie przyjdą z dnia na dzień, miną miesiące zanim usystematyzuje się wiedza i umiejętności tradera i w efekcie zacznie on zarabiać na walutach. Nie wszyscy jednak mają predyspozycje, by grać na Forex. Jest to bardzo szybki rynek i przez wielu może być niesłusznie traktowany w kategoriach hazardu. Znam przykłady ludzi, którzy się od niego uzależnili i zarabianie na walutach traktują jak kasyno.

Skrupulatność, sumienność, systematyka, żołnierskie podejście do wykonania planu – to wszystko powinien mieć bądź wykształcić w sobie trader. Dodatkowo należy nauczyć się przyjmować straty jako nieodzowną część zarabiania na walutach. Mnie do tej pory frustrują straty, jednak dużo mniej niż kiedyś. Kilka lat temu od razu pojawiłaby się chęć odegrania na rynku, co zapewne spowodowałoby wystawienie się na jeszcze większe ryzyko i w efekcie uszczuplenie depozytu.

 

4. Według Ciebie zarabianie na walutach może być zajęciem dodatkowym?

Myślę, że tak. Stawianie wszystkiego na jedną szalę jest według mnie dosyć ryzykowne. Mi nie udało się uzyskać niezależności finansowej wyłącznie w oparciu o zarabianie na walutach i prawdę mówiąc, nigdy do tego nie dążyłem. Ja traktuję inwestowanie jako coś dodatkowego – pasjonuje mnie to i cieszy. Jest jednak na świecie kilku traderów, którzy oficjalnie przyznają, że utrzymują się z gry na rynkach finansowych. Jestem pewien, że takich inwestorów jest dużo więcej, choć oficjalnie tego nie mówią.

Uważam więc, że można pogodzić pracę zawodową z zarabianiem na walutach, trzeba jednak pamiętać, że chcąc osiągnąć satysfakcjonujące wyniki, należy włożyć w inwestowanie wiele trudu, pracy oraz poświęcić temu sporo czasu.

 

5. Wspomniałeś o pasji - co Cię najbardziej pociąga w zarabianiu na walutach?

Kiedyś usłyszałem takie stwierdzenie, że trader nie musi mieć racji, ważne, żeby zarabiał. Ja mimo wszystko lubię mieć rację i patrzeć jak sprawdzają się moje analizy i strategia. Weryfikuję wtedy własne umiejętności i czuję ogromną satysfakcję, jeśli rynek pójdzie w oczekiwaną przeze mnie stronę. Według mnie zarabianie idzie w parze z posiadaniem racji.

 

6. Forex a inne rynki - komu i dlaczego poleciłbyś inwestowanie akurat na tym rynku?

Każdy trader ma ulubioną grupę instrumentów, w które inwestuje. Ja preferuję waluty, gdyż mam wrażenie, że najlepiej je rozumiem, choć jako ciekawostkę powiem, że staram się unikać polskiej złotówki. Pomimo tego, że jestem rodowitym Polakiem nie czuję jej tak dobrze, jak inne waluty, nawet bardziej egzotyczne.

Trudno sztywno wskazać, czym różnią się poszczególne rynki, gdyż wszystkie instrumenty są ze sobą skorelowane, tkwią w tym samym systemie finansowym. Oczywiście można powiedzieć, że różnią się wolumenem obrotów, płynnością, miejscem notowania, stylem inwestowania itp., jednak tak naprawdę inwestor wybiera taki rynek, który podświadomie najlepiej czuje i rozumie.

 

7. Jak zostać dobrym traderem?

Pierwsze kroki to oczywiście zapoznanie się z literaturą, śledzenie rynków i wykresów. Z pełną świadomością wymieniłem te trzy czynności jednocześnie, gdyż nauka nie powinna przebiegać skokowo, czyli w jednym miesiącu przeczytam książkę i pójdę na szkolnie, w drugim będę obserwować rynek, a w trzecim otworzę rachunek demo i „pobawię się” z wykresami. Wszystkie te czynności powinny przebiegać jednocześnie. Wiele zależy też od poziomu wiedzy i umiejętności przyszłego inwestora. Jeśli jest to całkowity laik, do powyższych czynności zalecałbym dodać poznanie przynajmniej podstawowych praw ekonomii, które potem pozwolą mu zrozumieć zasady funkcjonowania wybranego rynku, np. walut czy giełdy.

Po otwarciu realnych rachunków nie zapominajmy, by nadal poszerzać swoje umiejętności – czytajmy, uczęszczajmy na szkolenia, bierzmy udział w webinariach, pracujmy na platformie, analizujmy wykresy i bądźmy na bieżąco z interesującymi nas rynkami. Szczególnie zalecam szkolenia i webinaria, które są zdecydowanie szybszą formą nauki niż czytanie książek. Stykamy się wówczas z realnym człowiekiem, który w szybki i fachowy sposób odpowie na nasze pytania czy rozwieje pojawiające się wątpliwości. W Investment University oferujemy szkolenia bądź webinaria z niemal każdej tematyki związanej z rynkami finansowymi, udostępniamy też klientom autorskie pozycje książkowe oraz chętnie utrzymujemy kontakt z traderami, będąc dla nich wsparciem podczas codziennych inwestycji.

W trakcie pracy zauważyłem, że częstym błędem popełnianym przez początkujących inwestorów jest zbyt późne otwieranie rachunków realnych. Takie osoby żyją w błędnym przeświadczeniu, że nie są gotowe do inwestowania, bo nie przeczytały jeszcze całej dostępnej na rynku literatury i nie przeszły wszystkich szkoleń. Gdy w końcu się decydują, zraża ich pierwsza porażka bądź nie potrafią przekuć teorii w praktykę, ponieważ pokonują ich własne emocje, których nie zaznali, grając na rachunkach demo.

 

8. Które pary walutowe są  najmniej przewidywalne, a od których zalecałbyś zacząć zarabianie na walutach?

Osobom, które dopiero zaczynają zarabianie na walutach sugeruję wybrać waluty płynne, czyli główne pary walutowe związane z dolarem, jenem, funtem. Osobiście lubię dolara australijskiego, kanadyjskiego, nowozelandzkiego. Są to waluty, które dobrze poruszają się technicznie oraz są dość płynne. Odradzałbym pary egzotyczne z rublem, lirą, hufem. Złotówka jest walutą, która w mojej opinii jest również nieprzewidywalna, ale na pewno mniej niż rubel czy lira.