Spokojny rynek walut mimo kryzysu energetycznego

Takie warunki oznaczają podwyższoną niepewność co do wpływu na światową gospodarkę oraz decyzje banków centralnych. W praktyce utrudnia to również ocenę przyszłych kierunków na rynku walutowym. Skala nieprzewidywalności przypomina moment wybuchu wojny w Ukrainie oraz początkową fazę pandemii COVID 19.
Na tym tle szczególnie interesujące jest zachowanie rynku opcji walutowych. Implikowana zmienność dla pary euro do dolara w horyzoncie trzymiesięcznym pozostaje wyraźnie niższa niż w okresach wcześniejszych globalnych wstrząsów, zarówno w 2020 roku, jak i w 2022 roku. Oznacza to, że rynek walutowy pozostaje relatywnie spokojny mimo skali ryzyka geopolitycznego i energetycznego.
Źródła tego zjawiska można upatrywać w oczekiwaniach dotyczących polityki pieniężnej. Zmienność kursów walutowych w dużej mierze wynika z przewidywań dotyczących zmian stóp procentowych oraz różnic między nimi w poszczególnych gospodarkach. Jeżeli rynek oczekuje istotnych zmian stóp, wpływa to na atrakcyjność waluty i prowadzi do jej przeszacowania. Im większe oczekiwane zmiany różnic stóp procentowych, tym większy potencjalny ruch kursowy.
W przeszłości wzrost zmienności dolara często był powiązany z działaniami Rezerwy Federalnej. W 2020 roku bank centralny Stanów Zjednoczonych gwałtownie obniżył stopy procentowe, podczas gdy Europejski Bank Centralny nie miał już przestrzeni do dalszego luzowania polityki. Z kolei w 2022 roku Fed podnosił stopy szybciej i bardziej zdecydowanie niż EBC, co również generowało silne ruchy na rynku walutowym.
Obecnie sytuacja wygląda inaczej. Oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w strefie euro zmieniły się w wyniku konfliktu w Iranie, jednak skala przewidywanych ruchów stóp procentowych pozostaje bardzo zbliżona i wynosi nieco ponad 50 punktów bazowych w obu przypadkach. Oznacza to, że rynek nie zakłada znaczących zmian w różnicy stóp procentowych między dolarem a euro, co ogranicza potencjał do większych wahań kursowych.
Takie podejście opiera się na dwóch głównych założeniach. Po pierwsze, zakłada się, że Europejski Bank Centralny wyciągnął wnioski z doświadczeń z 2022 roku i tym razem szybciej zareaguje na wzrost inflacji. Po drugie, oczekuje się bardziej ostrożnej postawy Rezerwy Federalnej, co wynika między innymi ze słabszej sytuacji na rynku pracy w Stanach Zjednoczonych oraz rosnącej presji politycznej na obniżki stóp procentowych.
Jednocześnie istnieje ryzyko, że te założenia okażą się zbyt optymistyczne, szczególnie w odniesieniu do Europejskiego Banku Centralnego. Choć można oczekiwać szybszej reakcji niż w przeszłości, próg do rozpoczęcia podwyżek stóp może być wyższy, niż obecnie zakłada rynek. W takiej sytuacji możliwa byłaby rewizja oczekiwań, która mogłaby przełożyć się na gwałtowniejsze ruchy na rynku walutowym.
Można zatem postawić taką teorię, że Względnie niska zmienność kursów walutowych mimo jednego z największych od dekad szoków energetycznych wynika głównie z przekonania rynku o zbliżonej ścieżce polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych i w strefie euro. Jeśli jednak te oczekiwania okażą się nietrafne, potencjał do nagłego wzrostu zmienności pozostaje znaczący.