Rynek pracy w USA gaśnie

Patrząc z miesiąca na miesiąc, spowolnienie jest wyraźne. W ostatnich czterech miesiącach gospodarka tworzyła średnio tylko ok. 27 tys. nowych miejsc pracy, podczas gdy w pierwszych czterech miesiącach roku było to ok. 123 tys. Dodatkowo zapowiadana coroczna rewizja danych może odjąć z bilansu ok. 700 tys. etatów do marca 2025 r. Oznaczałoby to, że średnie miesięczne przyrosty były w rzeczywistości o ok. 60 tys. niższe niż dotąd podawane 147 tys.
Mówiąc prościej, wcześniejsze dane zawyżały siłę rynku pracy, a hamowanie zaczęło się wcześniej i jest głębsze, niż wynikało z bieżących publikacji. Nawet jeśli ta korekta formalnie trafi do statystyk dopiero w raporcie za styczeń 2026 r., dla funkcji reakcji Fed liczy się już teraz — i wzmacnia argumenty za większą wrześniową obniżką stóp.
Źródła słabości mają przede wszystkim charakter popytowy. Hipoteza o niedoborze pracowników traci na wiarygodności: składowe ankiet nastrojów konsumentów wskazują na trudniejszy dostęp do pracy, w badaniu NFIB łatwiej jest obsadzić wakaty, a premia płacowa dla zmieniających pracę – według Atlanta Fed – zanikła. To typowy zestaw sygnałów, który historycznie towarzyszy wygaszaniu popytu na pracę przez przedsiębiorstwa. Jednocześnie gospodarka coraz wyraźniej się rozwarstwia: segmenty napędzane inwestycjami w AI wciąż absorbują kapitał, natomiast sektory wrażliwe na koszt finansowania – z budownictwem na czele – coraz mocniej odczuwają restrykcyjne warunki monetarne.
Dla FOMC to podręcznikowy przypadek zarządzania ryzykiem. Po dziewięciomiesięcznej pauzie, przy wyraźnym spadku impetu zatrudnienia i łagodniejącej presji płacowej, większa jednorazowa obniżka ogranicza ryzyko „bycia spóźnionym” wobec cyklu realnej aktywności. Sytuacja przypomina ubiegłoroczne rozpoczęcie łagodzenia – słabe serie danych i duża rewizja w dół poprzedziły wówczas pierwszy „duży” ruch. Niektórzy przedstawiciele FOMC mogą chcieć akcentować potrzebę ostrożności, ale napływ danych zwiększa presję, by działać teraz, pozostawiając elastyczność co do dalszej ścieżki uzależnionej od inflacji.
Implikacje dla rynków są dość proste. Jeśli inwestorzy zaczną mocniej zakładać większe cięcia stóp, jeszcze mocniej spadną rentowności papierów skarbowych — szczególnie z krótkim terminem zapadalności. Dolar prawdopodobnie pozostanie pod presją spadkową, chyba że najbliższy odczyt CPI okaże się wyraźnie wyższy od prognoz, co mogłoby w krótkim terminie spowodować korektę wzrostową.
Na giełdzie lepiej mogą zachowywać się spółki wrażliwe na stopy procentowe oraz beneficjenci wydatków na AI, natomiast segmenty cykliczne mogą być pod presją, jeśli wzrosną obawy o popyt w gospodarce.
Kombinacja bardzo słabego NFP, wyższej stopy bezrobocia, schodzącej dynamiki płac, łatwiejszej rekrutacji oraz widma dużej rewizji w dół poziomu zatrudnienia, składa się na spójny sygnał osłabienia popytu na pracę. W takiej konfiguracji obniżki o 50 pb 17 września nie można wykluczyć.