Przyszłość jest ważniejsza niż przeszłość

Najważniejszym problemem z punktu widzenia rynków jest jednak to, że publikowane dane dotyczą przeszłości, podczas gdy sytuacja gospodarcza zmieniła się w ostatnich dwóch tygodniach w sposob bardzo wyraźny. Niska inflacja w lutym ma ograniczone znaczenie, jeśli istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że już od bieżącego miesiąca presja cenowa ponownie zacznie rosnąć. Głównym powodem takiego scenariusza są gwałtownie rosnące ceny ropy naftowej wywołane napięciami geopolitycznymi.
Na początku tygodnia ceny ropy zanotowały bardzo silny wzrost, a baryłka podrożała o około 40 dolarów. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin część tego ruchu została skorygowana, jednak ceny wciąż pozostają bardzo wysokie. Obecnie ropa jest notowana w okolicach 100 dolarów za baryłkę, co oznacza poziom prawie o 30 dolarów wyższy niż pod koniec lutego. Wczorajsza decyzja o uwolnieniu części strategicznych rezerw ropy nie przyniosła trwałej ulgi na rynku. Pomimo powtarzanych zapewnień władz Stanów Zjednoczonych, że konflikt wkrótce się zakończy, wielu uczestników rynku pozostaje sceptycznych wobec takiego scenariusza, zwłaszcza w świetle trwających intensywnych ataków.
W obecnych warunkach lutowe dane makroekonomiczne prawdopodobnie nie będą miały większego znaczenia dla kursów walut. Kluczowe pozostają dwa czynniki: rozwój sytuacji na rynku energii, czyli przede wszystkim ceny ropy i gazu, oraz moment zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. Wczorajszy wyraźny spadek kursu euro wobec dolara w otoczeniu rosnących cen ropy można interpretować jako oznakę rosnącego sceptycyzmu inwestorów wobec szybkiego zakończenia konfliktu i stabilizacji dostaw energii.
Każdy kolejny dzień trwania wojny oznacza, że przywrócenie normalnego poziomu podaży surowców energetycznych może potrwać dłużej. W efekcie uczestnicy rynku powinni przygotować się na kolejne dni podwyższonej zmienności i niepewności na rynkach finansowych.