Przyspieszenie negocjacji handlowych między USA a UE

Choć taki poziom taryf celnych znajduje się przy dolnej granicy, którą prezydent Trump sugerował jeszcze poprzedniego wieczoru, to fakt, że kraje członkowskie UE rozważają akceptację takiej propozycji – szczególnie z uwzględnieniem eksportu kluczowych produktów, takich jak samochody – może być odebrany jako krok w stronę deeskalacji konfliktu handlowego. Po miesiącach napięć, nawet częściowe porozumienie mogłoby zostać uznane za relatywnie korzystne dla strony europejskiej. Taki scenariusz tłumaczy wczorajsze umocnienie euro, którego kurs wobec dolara powrócił w okolice poziomu 1,18.
Jednak mimo pozytywnych doniesień, niepewność co do finalnego kształtu umowy pozostaje wysoka. Ostateczne decyzje należą bowiem do Donalda Trumpa, którego działania trudno przewidzieć. Może on zarówno zaakceptować porozumienie, jak i jednostronnie nałożyć zapowiedziane cła od 1 sierpnia lub obrać całkowicie inną strategię. Warto przypomnieć, że UE wielokrotnie była przez prezydenta przedstawiana jako jeden z głównych „wrogów handlowych” USA, co dodatkowo zwiększa ryzyko zwrotów akcji w najbliższych dniach.
W tle wydarzeń handlowych odbywa się dziś także posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, choć tym razem jego znaczenie wydaje się drugorzędne. Nie oczekuje się zmian stóp procentowych ani publikacji nowych prognoz, a uwaga inwestorów koncentruje się już na wrześniowym posiedzeniu, podczas którego EBC może ogłosić ostatnią podwyżkę stóp procentowych w obecnym cyklu. Rynki wciąż nie mają w tej kwestii wyraźnego konsensusu, ale ze względu na trwające rozmowy handlowe i możliwe zakończenie cyklu podwyżek, prezes Christine Lagarde prawdopodobnie nie zdecyduje się dziś na konkretniejsze deklaracje. W krótkim terminie to właśnie rozwój sytuacji na linii UE–USA może mieć większy wpływ na notowania euro niż stanowisko EBC.