NBP utrzyma stopy procentowe w obliczu szoku energetycznego i niepewności geopolitycznej

Pomimo zawieszenia broni, scenariusz szybkiej normalizacji cen energii wydaje się mało prawdopodobny. Rynki, w szczególności rynek ropy naftowej, nie powrócą do poziomów sprzed konfliktu wyłącznie na podstawie deklaracji politycznych. W konsekwencji rząd będzie kontynuował działania osłonowe, takie jak ograniczanie cen paliw czy obniżki podatków pośrednich, co dodatkowo zmniejsza przestrzeń do obniżek stóp procentowych.
Obecna sytuacja oznacza wyraźną zmianę w nastawieniu polityki pieniężnej. Wcześniejsze podejście, oparte na danych makroekonomicznych i sprzyjające łagodzeniu warunków finansowych, ustępuje miejsca wymuszonej pauzie. Przedstawiciele RPP sygnalizują, że marcowa obniżka stóp była ostatnią w dającej się przewidzieć przyszłości. Kanał transmisji cen energii do inflacji pozostaje bezpośredni – każdy wzrost cen ropy o 10 proc. może podnosić inflację o około 0,2–0,3 punktu procentowego. Działania administracyjne, takie jak obniżki podatku VAT i akcyzy czy wprowadzanie limitów cenowych, łagodzą krótkoterminowy wpływ, ale jednocześnie obciążają finanse publiczne i zaburzają mechanizmy cenowe.
W efekcie polityka pieniężna funkcjonuje obecnie w warunkach silnego szoku zewnętrznego, a nie klasycznego cyklu koniunkturalnego. W takim otoczeniu najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje utrzymanie stóp procentowych bez zmian, chyba że ceny ropy spadłyby poniżej poziomu 70 dolarów za baryłkę, co na ten moment nie jest scenariuszem bazowym.
Ponieważ sama decyzja nie powinna zaskoczyć rynku, uwaga inwestorów skoncentruje się na konferencji prezesa banku centralnego. Kluczowe będą wszelkie sygnały dotyczące oceny wpływu konfliktu na inflację oraz wskazówki dotyczące przyszłej ścieżki polityki pieniężnej w warunkach podwyższonej niepewności. Należy jednak zakładać, że komunikacja pozostanie ostrożna, odzwierciedlając ograniczoną przewidywalność globalnego otoczenia.