NBP stawia na elastyczność – decyzje uzależnione od danych

Glapiński wyraźnie zaznaczył, że możliwe są zarówno kolejne obniżki, jak i – w razie potrzeby – powroty do podwyżek, jeśli sytuacja inflacyjna się pogorszy. Ewentualna kontynuacja łagodzenia polityki pieniężnej będzie rozważana tylko w sprzyjających warunkach, szczególnie jeśli inflacja ustabilizuje się w przedziale 2,3–2,8%, a prognozy makroekonomiczne potwierdzą jej dalszy spadek. W takim scenariuszu naturalny poziom stóp szacowany jest na 3,5–4%.
NBP nie prowadzi klasycznego cyklu obniżek – jak zaznaczył prezes, wcześniejsze decyzje nie były częścią zaplanowanego ciągu, lecz reakcją „z posiedzenia na posiedzenie”. Glapiński porównał to podejście do praktyk Europejskiego Banku Centralnego i Rezerwy Federalnej, podkreślając, że bank centralny działa w sposób „danych wrażliwy”, a nie według wcześniej ustalonego harmonogramu.
W zakresie inflacji prezes wskazał, że wskaźnik CPI osiągnął już szczyt i obecnie znajduje się w trendzie spadkowym. Jednocześnie dodał, że bank zwraca uwagę przede wszystkim na prognozy i potencjalne ryzyka w perspektywie kolejnych kwartałów, nie ograniczając się wyłącznie do aktualnych odczytów.
Podsumowując, przekaz NBP pozostaje konsekwentnie ostrożny i reaktywny – bez jednoznacznych zapowiedzi, z zachowaniem pełnej elastyczności decyzyjnej. Dotychczasowe obniżki już zaczynają oddziaływać na gospodarkę, a kolejne kroki będą zależne wyłącznie od dalszego rozwoju sytuacji inflacyjnej, realnej aktywności gospodarczej oraz czynników zewnętrznych.