Na umocnienie euro trzeba będzie poczekać

Aby euro mogło wyraźniej zyskać, potrzebne byłyby albo lepsze od oczekiwań dane makroekonomiczne ze strefy euro, albo ponowny wzrost presji inflacyjnej. Na razie taki scenariusz wydaje się jednak mało prawdopodobny. Spadek cen ropy sugeruje, że inflacja w strefie euro mogła osiągnąć lokalny szczyt w maju, a publikowany w tym tygodniu wstępny odczyt za czerwiec może pokazać jej lekkie obniżenie. Ogranicza to przestrzeń do wzrostu oczekiwań na kolejne podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny.
Znacznie bardziej prawdopodobnym impulsem dla wzrostu EUR/USD byłoby osłabienie dolara. Wymagałoby to jednak złagodzenia oczekiwań dotyczących polityki Fed. Mimo wygasania presji inflacyjnej inwestorzy nadal zakładają, że nowy przewodniczący Fed Kevin Warsh będzie prowadził zdecydowanie jastrzębią politykę i będzie skłonny do dalszych podwyżek stóp procentowych. Taki scenariusz wydaje się ambitny, zwłaszcza że jeszcze kilka miesięcy temu Warsh dopuszczał możliwość obniżek stóp, a administracja Donalda Trumpa otwarcie opowiada się za niższym kosztem pieniądza.
W perspektywie najbliższych miesięcy euro może stopniowo zyskiwać, jeśli inflacja w strefie euro okaże się bardziej uporczywa od oczekiwań i utrzyma się powyżej celu ECB. W dłuższym terminie większe szanse na wzrost EUR/USD wiążą się jednak z osłabieniem dolara niż z istotnym umocnieniem samego euro. Na razie brakuje jednak wydarzenia, które mogłoby skłonić rynek do wycofania oczekiwań dotyczących dalszego zacieśniania polityki pieniężnej przez Fed. W efekcie powrót kursu EUR/USD w okolice 1,18, obserwowane przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, wydaje się scenariuszem bardziej odległym niż bezpośrednim.