Jak CPI wpłynie na dolara?

Historia ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że nie istnieje trwała korelacja między rosnącym ryzykiem inflacyjnym a siłą dolara. Wcześniejsza zależnośź w dużej mierze występowała głównie w okresach aktywnych zmian polityki monetarnej, inaczej mówiąć wtedy, gdy Fed realnie podnosił stopy procentowe lub opóźniał ich obniżki. Przed pandemią, zwłaszcza w latach 2010–2019, banki centralne na całym świecie zmagały się raczej z deflacją i niską inflacją, co ograniczało wpływ zmian cen na waluty. To sugeruje, że inflacja odgrywała mniejszą rolę w kształtowaniu kursu dolara, dopóki nie wywoływała reakcji ze strony Fedu.
Teoretycznie rzecz ujmując, jeśli inflacja rośnie, ale a bank centralny jest bierny (brak wzrostu kosztu pieniądza), wówczas wzrost cen realnie obniża siłę nabywczą waluty, nie oferując jednocześnie żadnej premii w postaci wyższego oprocentowania. W takim scenariuszu inflacyjny szok może wręcz osłabić USD, a nie go wzmocnić.
W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami, kiedy to przesunęła się struktura ryzyk, które rynek bierze pod uwagę. Fed zaczął sygnalizować, że jego dwa główne cele (stabilność cen i maksymalne zatrudnienie) stały się bardziej zrównoważone. Po "Dniu Wyzwolenia", kiedy rynek zaczął w coraz większym stopniu obawiać się o sytuację realnej gospodarki, a nie jedynie podwyższonej inflacji. W takiej konfiguracji nieco trudniej będzie dolarowi zyskiwać w przypadku wyższych odczytów CPI.
Dziś w danych makro prawdopodbnie nie zobaczymy jeszcze pełnego wpływu taryf. Pojawią się one dopiero za kilka miesięcy. To wolny proces, rynek obawiał się jeszcze niedawno, że na rynku zobaczymy pewnego rodzaju "szok cenowy".
Mimo że inflacja pozostaje ważnym wskaźnikiem makroekonomicznym, jej wpływ na kurs dolara staje się coraz mniej przewidywalny. Aktualnie skomplikowana sytuacja ekonomiczno - geopolityczna powoduje, że silny odczyt CPI niekoniecznie musi spowodować aprecjację USD.